Msza dla przejedzonych a nie sytych

(o sztuce Andrzeja Marii Marczewskiego "Słupnik")

Zdumiewające, że tak naturalnie znalazł się średniowieczny Szymon Słupnik w problematyce współczesnej, i że tak wiele zjawisk dzisiejszych potrafi Andrzej M. Marczewski tą figurą objaśnić.

W ukazanym konsumowisku - śmietnisku, dziewięcioro postaci szamocze się na kilku piętrach zaawansowania egzystencjalnego, od eskapizmu (Stary i Stara), aktywności bezrefleksyjnej (biznes Magdy), kultury zrutynizowanej (Piotr), wiary martwej - zdogmatyzowanej (Biskup), przez niepokój (Andrzej), poszukiwanie (Paweł), wysiłek - powołanie (Maja), wreszcie wyzwolenie - wniebowstąpienie (Szymon).

Podziwiam teatralność utworu - upowszednienie symboli, upotocznienie języka,
- wizualność i wydajność scenografii,
- mistrzowskie rozpisanie dialogów; dyskretny humor,
- zaprojektowanie możliwości muzycznych: kwestie Szymona i Mai proszą się, jak psalmy o wykonanie wokalne, a całość o oprawę oratoryjną.

Czytając ostatnie zdanie sztuki, doznałem ulgi-katharsis dokładnie takiej jak kiedyś po słowach: "Ite missa est" - pojąłem, że uczestniczyłem w misterium, a nie w spektaklu teatralnym.

Utwór wysoki, w rejonach humanizmu uniwersalnego, ponadchrześcijańskiego; potrzebny jak deszcz na pustyni.

Tak, to sztuka O TYM. Moim zdaniem wybitna...


Edward Redliński

strona powitalna teatr dramaturgia felietony reżyseria musicale produkcje film Europa Schulz archiwum kontakt
mój kanał YouTube - zapraszam
przesuwaj animację w lewozatrzymaj animacjęprzesuwaj animację w prawo
 

    tel./fax: 22 811 73 80     kom. 602 529 486

 Wyszukiwarka:

© 2001-2011 Andrzej Maria Marczewski. Wykonanie serwisu www.grupamak.pl

dodatkowe linki pozycjonujace, jeszcze jeden link, ostatni przykladowy link