Teatr Karola Wojtyły - Andrzej Maria Marczewski

Kolejna Pielgrzymka do Ojczyzny Ojca Świętego-Karola Wojtyły, skłania również do chwili refleksji nad fenomenem Jego wyjątkowej, i tak ważnej dla wszystkich szukających w sztuce prawdy, dramaturgii.

Teatr Karola Wojtyły, to wyjątkowe zjawisko polskiej kultury, i warto podjąć osobisty trud teatralnego zinterpretowania podstawowych pytań stawianych każdemu, uczestniczącemu w spektaklach widzowi . Szukałem również tych odpowiedzi, realizując w różnych miastach i w różnych teatrach, kolejne dramaty Ojca Świętego, dojrzewając wraz z nimi ,i traktując je zawsze jako "swoje", ponieważ dla każdego interpretatora, lektura wybitnego dzieła jest "jego" do momentu upublicznienia swoich przemyśleń, co w wypadku Teatru i reżysera, zawsze wiąże się z doprowadzeniem interpretowanego utworu do premiery, czyli kontaktu z widzami. A od momentu każdej premiery, dzieło staje się po prostu "naszym", wspólnym. Wchodzi w krwioobieg społeczeństwa, oczekującego zawsze na wartościowe, mądre, uczciwe słowo Teatru. Słowo, które pomaga żyć i pamiętać na co dzień, o naszym duchowym, a przez to, w pełni ludzkim wymiarze. Czas obchodzi się z dziełami sztuki, równie bezwzględnie jak z pozostałymi śladami naszego istnienia. Można powiedzieć że weryfikuje je surowo i sprawiedliwie. Sezonowe olśnienia, zjawiska, czy nawet wydarzenia, przepadają po chwili w czarnej dziurze powszechnej niepamięci, w której lądują rzeczy niedomyślane, obliczone na wywołanie chwilowej prowokacji, najczęściej obyczajowej, lub na wyrwanie bieżącej, przysłowiowej, zawsze miłej dla wygłodniałych "artystów" "kasy". Rzeczy wielkie, głębokie, przemyślane do granic konsekwencji z nich wynikających, czasu się nie boją, czas dla nich nie istnieje, lub inaczej określając, czas pracuje zawsze na ich korzyść, pozwalając następcom wydobyć kolejne interpretacje z utworu wydawałoby się do końca wyinterpretowanego przez poprzedników. SZTUKA broni się sama, zdobywając zasłużony aplauz, choć bywa w plastyce, literaturze, czy muzyce, że dopiero po śmierci autora.

Teatr jest Spotkaniem, Człowieka z Człowiekiem, spotkaniem niesłychanie istotnym dla obydwóch stron, dziejącym się, w realnym czasie trwania spektaklu, zawsze tu i teraz.

Jest nieśmiertelny, bo to każdy Człowiek indywidualnie wyraża chęć tworzenia go swoim współuczestnictwem, w rozgrywającym się spektaklu świata, na różnych etapach swojego życia. Wyraża przez to osobistą chęć potrzeby obcowania z dziełem, które pomaga mu zrozumieć ten świat, w którym przyszło mu żyć, jego odniesienie do Boga, nawet jeżeli jest się niewierzącym, bo to także jest jakiś wybór, a odpowiadamy przecież zawsze, w końcu za swoje życiowe wybory. Wybitne dzieło potrafi stawiać Człowiekowi pytania, na które musi on znależć własną odpowiedż, chcąc w sposób świadomy budować swoje człowieczeństwo, czyli swój indywidualny los. Los spleciony z losami innych ludzi, czyli świata, który wspólnie stanowimy, bardziej, lub mniej świadomie, ale wszyscy, również ci, którym się wydaje że nie myślą, lub że ich myśli niczego istotnego światu nie przekazują.

Dramaturgia Karola Wojtyły jest właśnie takiego formatu, jej uniwersalność, czyli ponadczasowość zweryfikowało ćwierć wieku obecności na polskich i światowych scenach.

Z tego dystansu można już mówić dzisiaj, nawet, nie tylko o precyzji myśli w niej zawartych, ale również, o pewnej intelektualnej zaborczości sztuk, zmuszających widza do wytężonej, ale dostępnej każdemu własnej refleksji .A przy tym, jak przekonały mnie realizatorskie doświadczenia z Wałbrzycha, Płocka, Białegostoku, Poznania, Warszawy i Bydgoszczy, sztuki te nigdy nie nużą, zawsze przyjmowane są w ogromnym, partnerskim skupieniu, w oczekiwaniu na dar komunikatywności ponad podziałami światopoglądowymi, intelektualnymi, czy emocjonalnymi. Sztuka może być Darem, jeżeli Twórca-Darczyńca darząc nas miłością, pozwala nam obcować z owocami swoich pogłębionych przemyśleń, za którymi stoi doświadczenie własnego życia, lub przeczucie jego wyjątkowości.

Sztuki Karola Wojtyły mają oczywiście w sobie coś z religijnych obrzędów, co wiąże się dość ściśle z koncepcją Jego Teatru, i jest świadomym rozwinięciem założeń Teatru Rapsodycznego, z którym współpracował długie lata. Teatr ten, stworzony przez Mieczysława Kotlarczyka, był głównie "teatrem słowa". Wymusiły to na początku okoliczności zewnętrzne. Kotlarczyk organizował swój Teatr w Krakowie, podczas niemieckiej okupacji, w warunkach pełnej konspiracji, nie było więc mowy o scenie, ani o dekoracjach, aktorzy musieli doprowadzić do perfekcji słowo i sugestywność gestu.

I właśnie ,w doświadczeniach Teatru Rapsodycznego mają żródło trzy ważne cechy dramaturgii Wojtyły:

Pierwsza, to niezwykły szacunek dla słowa, jego precyzji, wnikliwości, ale i urody i zdolności wywoływania nastroju. Można powiedzieć że słowo w tym dramacie występuje w największym bogactwie swych funkcji, nie tylko w funkcji komunikatywnej, ale także ekspresywnej, impresywnej, fatycznej, czyli tworzącej nastrój. Ale ponieważ jednocześnie Karol Wojtyła był poetą i opanował do perfekcji sztukę budowania nastroju obrazami i metaforami, umiał znakomicie stosować zarówno ekspresyjne porównania, jak i norwidowskie przemilczenia, przez to, nie ma w Jego utworach stron błahych, dialogów o niczym, nie wywołujących rezonansu u widzów.

Drugą cechą tej niezwykłej dramaturgii jest wizyjność i swoista intensywność dramatów spokrewniająca utwory Wojtyły z obrzędami religijnymi. Trudno powiedzieć że tę cechę zawdzięcza Jego dramaturgia, doświadczeniom Teatru Rapsodycznego. Wydaje się że Autor dochodził do niej równolegle, a nawet wyprzedzając inscenizacje Kotlarczyka. "Brat naszego Boga" powstawał przecież w latach 1945-49, "Przed sklepem jubilera" w 1960, "Promieniowanie ojcostwa" w 1964. Ogromną rolę mogło już odgrywać wtedy powołanie kapłańskie Wojtyły, "Przed sklepem jubilera" to medytacja o sakramencie małżeństwa przechodząca chwilami w dramat, "Brat naszego Boga", to rzecz o powołaniu kapłańskim, "Promieniowanie ojcostwa" to misterium o idei twórczej wzajemności osób, napisane już przez arcybiskupa Wojtyłę.

Na dramatyczną jakość tych sztuk, złożyły się więc pospołu, przeżycia samego Autora w Kościele, jak również Jego przeżycia w Teatrze Rapsodycznym. Kotlarczyk jeszcze przed "Dziadami", inscenizował m.in. "Legendę" Wyspiańskiego, "Hymny" Kasprowicza, i montaż "Godzina Norwida", a dzieje swojego Teatru rozpoczynał okupacyjnym wystawieniem "Króla-Ducha" Słowackiego. Karol Wojtyła jako aktor brał udział we wszystkich przedstawieniach. Doświadczenia religijne i najwyższa dramaturgia narodowa, to dwa żródła wartości najwyższych, sakralnych, które pojawią się tak intensywnie w Jego dramatach.

Trzecią cechą jest rozumienie dramatu jako sztuki narzucania problemów. Na marginesie jednego z przedstawień Teatru Rapsodycznego Wojtyła pisał o tym wprost: "stoimy wobec tej prawdy, że nie tylko wydarzenia są dramatyczne, ale dramatyczne są również problemy, problemy, w których uwikłało się zwykle wiele, bardzo wiele różnorodnych wydarzeń" /Tygodnik Powszechny, nr 14 z 1957r/. Reasumując: precyzja słowa, wizyjność całego przedstawienia, rozumienie dramatu jako problemu, to trzy cechy formalne sztuk Karola Wojtyły, decydujące o tym, że tak silnie działają one na widzów. Ale jest jeszcze jedna cecha dotycząca postawy Autora, równie ważna. Jest nią niezwykły szacunek i powaga z jaką traktuje On widzów, powaga którą można by przyrównać do powagi spowiednika i ojca.

Wojtyła od początku traktuje widza po partnersku, może nawet na wyrost zakłada, że ma w Teatrze do czynienia z człowiekiem świadomym swojej wartości, z człowiekiem świadomie budującym swoje "ja", a więc skierowanym na tworzenie, rozwijanie tego, co w nim najwartościowsze, co w nim godne jego człowieczeństwa. Dramaty Wojtyły są oczywiście chrześcijańskie, przede wszystkim przez postawę Autora, jego pokorę wobec spraw słuchaczy i widzów, a nie przez ideologię, którą się lansuje. Wojtyła nie "lansuje" żadnej ideologii, On tylko stawia pytania i każe szukać odpowiedzi we własnym sumieniu.

Jego Teatr, to Teatr "dramaturgii wnętrza", poetycki, misteryjny, rozgrywający się jednocześnie w jażni człowieka i w kosmosie. Z perspektywy Opatrzności życie ludzkie ukazuje się wszechstronnie i całościowo, nie jako oderwany moment w czasie.

"Musimy także i o tym pamiętać, że stajemy w obliczu misterium. Misterium to tajemnica. Tajemnica działa w ten sposób że pociąga do uczestnictwa. Nie chodzi tu o to by dowiedzieć się czegoś nowego, ale o to, by w odnowiony sposób - być. Aby to mogło nastąpić, musi między artystami a widzami zaistnieć więż twórczej wzajemności. Tęsknota za tym, czego człowiekowi brak, jest gorzkim, ale niekiedy najlepszym przygotowaniem do zrozumienia."

/Ks. Józef Tischner "Promieniowanie twórczej wzajemności"/ A my już wiemy że: "na początku było Słowo", a nie obrazek.

 

Teatr Karola Wojtyły i Karol Wojtyła-Prezentacje
współfinansowane są przez
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Logo Kultura Dostępna Logo MKiDN
strona powitalna teatr dramaturgia felietony reżyseria musicale produkcje film Europa Schulz archiwum kontakt
mój kanał YouTube - zapraszam
przesuwaj animację w lewozatrzymaj animacjęprzesuwaj animację w prawo
 

     kom. 602 529 486     facebook

 Wyszukiwarka:

© 2001-2011 Andrzej Maria Marczewski. Wykonanie serwisu www.grupamak.pl

dodatkowe linki pozycjonujace, jeszcze jeden link, ostatni przykladowy link