Myślę pozytywnie

-Idzie pan dwiema drogami: teatru instytucjonalnego i niezależnego. Co pana pociąga w tym ostatnim, jakie daje możliwości?

-Zaczynałem ponad trzydzieści lat temu w ruchu studenckim, prowadziłem w Warszawie studenckie Teatry: Po prostu, Hybrydy, IWG, Test, w Łodzi Cytrynę, potem dopiero ukończyłem studia na wydziale reżyserskim łódzkiej filmówki i przeszedłem na zawodowstwo, reżyserując i dla telewizji, ale głównym polem moich artystycznych doświadczeń pozostał Teatr. A Teatr jest przecież jedynym miejscem, w którym tworzy się, czasami Sztukę, bezpośrednio w obecności Widza, z jego udziałem, i tylko w Teatrze w momencie tworzenia spektaklu, za każdy razem, na każdym przedstawieniu spotykają się dwie energie, widzów i twórców, aby razem współtworzyć coś niepowtarzalnego, jednorazowego, niezwykłego, czyli przedstawienie. To jest siłą i mocą Teatru, i to stanowi o jego nieśmiertelności. Film jest dziełem z konserwy, w którym raz odciśnięta w momencie zdjęć energia twórców zostaje odtworzona na każdym seansie, nawet granym do pustej sali, w takim samym kształcie, ale jest to martwa energia. Teatr jest żywy, zawsze żywy i to jest w nim takie fascynujące.
Podział na teatr instytucjonalny i niezależny przebiega dzisiaj na linii wkładu finansowego jakim operują twórcy tworząc swoje dzieło. W Teatrze instytucjonalnym aby zrobić spektakl trzeba mieć 50, 100, 150, 500 tysięcy złotych, lub więcej, i za to produkuje się kameralny, aktorski dramat, lub wielkie widowisko, lub cokolwiek komercyjnego mającego bawić i zachwycać widzów, którzy przychodzą do takiego teatru odpocząć , zrelaksować się lub zadziwić, o co dzisiaj najtrudniej zresztą.
W Teatrze niezależnym liczy się myśl którą chce się przekazać, pomysł interpretacyjny, własne zadziwienie nad światem w którym przychodzi nam żyć i tworzyć. Taki Teatr można stworzyć we własnym mieszkaniu, w jakiejkolwiek przestrzeni, wobec ludzi którym taka propozycja otwiera przestrzenie ich wyobraźni i myślenia. Oczywiście można robić Teatr niezależny w instytucjonalnym, nie licząc się z widzami, którzy na ogół bojkotują za trudną propozycję, czyli skazują taki spektakl na nieistnienie, bo bez widzów nie ma go przecież fizycznie , ale jest to nieuczciwe, ponieważ realizacja zawsze sporo kosztuje, a jeżeli jest źle zaadresowana, mija się z odbiorcą. A koszty, które wspólnie płacimy pozostają.

-Pana pierwsza grupa aktorska ARA miała za zadanie wspólne tworzenie spektaklu, na wszystkich etapach. Jakie nowe możliwości twórcze to niesie i dlaczego mimo wszystko ta forma nie przetrwała?

-Grupa ARA (Autor -Reżyser-Aktor) była w tamtych czasach, pierwszym zespołem młodych twórców, którzy w warszawskim Teatrze Ateneum, na zaproszenie dyrektora Janusza Warmińskiego, wypracowywali razem najciekawszą formułę spektaklu.
Ten typ działania funkcjonuje i dzisiaj wśród młodego pokolenia twórców, ostatnio powstała Grupa Ośmiu z Markiem Jurkiem na czele, tworzą ją nowi dramatopisarze, wśród których są również zawodowi reżyserzy, oni kontynuują to, co myśmy w latach siedemdziesiątych zaczynali. Muszę też dodać, że prowadząc swój pierwszy instytucjonalny Teatr w Wałbrzychu stworzyłem Scenę Autora, na której dramaturdzy (nie reżyserzy) mogli z zespołem zawodowych aktorów tworzyć swoje, autorskie spektakle, w ten sposób powstało kilka znaczących premier, bardzo dobrze przyjętych przez widzów.
W moim, osobistym przypadku sprawa uprościła się, ponieważ sam zacząłem pisać i zarazem tworzyć autorskie spektakle, zaczynając od debiutanckiego "Szymona Słupnika", a kończąc (póki co) na ostatnim "Castingu", zaprezentowanym w ramach ostatniego Konkursu na wystawienie polskiej sztuki współczesnej. Realizuję swoje spektakle zarówno w obiegu instytucjonalnym jak i niezależnym. O przypisaniu premiery do któregoś z tych nurtów decydują środki jakie uda mi się na produkcję pozyskać.

-Nadal eksperymentuje pan z definicją teatru, czego wynikiem są teatry Test i Mentalny. Dlaczego?

-Zaczynałem w ruchu studenckim od ITEATRU (w rozumieniu Iwo Galla), to była scena IWG, Test przekształcił się po trzydziestu latach, z Teatru studenckiego w zawodowy, tyle że niezależny, Mentalny to już inny wymiar, poszukiwań, środków wyrazu, misji jaką wypełnia. Te Teatry odzwierciedlają drogę po której się poruszam, cele do których dążę, przemyślenia które wypełniają mój czas i tworzą moje doświadczenia. Od czasu do czasu tworzę i publikuję felietony, które próbują nazywać to, co odczuwam i z czym się identyfikuję. Publikuję je również na swojej stronie internetowej. Myślę że takim fundamentalnym dla sprawy o której teraz rozmawiamy, jest mój felieton "Ja Teatr". Polecam.

-Co poradziłby pan młodym pasjonatom, którzy chcieliby założyć własny teatr?

-Teatrem, jest każdy, konkretny Człowiek, jego przemyślenia, marzenia, strach i radość, potrzeba komunikowania się z drugim człowiekiem, potrzeba zwierzania się a także wysłuchiwania cudzych zwierzeń. Teatrem jest świat w którym żyjemy, wydarzenia które nas spotykają, a wobec których czasami jesteśmy kompletnie bezradni. A tymczasem jak przy tworzeniu dobrej dramaturgii, należy sobie za każdym razem zadać podstawowe pytanie: czemu to wydarzeniu ma służyć w moim życiu?
I kiedy się szuka odpowiedzi na to pytanie, powstaje nasz własny, niepowtarzalny, osobisty, głęboko przejmujący, prawdziwy Teatr. I jeżeli chcemy się nim podzielić z kimś drugim tworzymy teatr niezależny, a kiedy pragniemy wydobyć z tego jakąś prawdę uniwersalną i nadać jej odpowiedni, masowy wymiar, tworzymy Teatr instytucjonalny.
Ten, kto czuje potrzebę tworzenia własnego Teatru będzie go tworzył, na przekór wszystkiemu i wszystkim, a ten, który się waha, niech się waha dalej, dopóki nie poczuje że nie ma innej drogi jak wypowiedzieć się przez Teatr, i wtedy go stworzy na obraz i podobieństwo swoje.

-Czy uważa pan, że jego artystyczne marzenia się spełniły, czy z perspektywy czasu coś by pan dodał lub ujął?

-Uważam że swojego czasu, dość trudnego w sumie, nie zmarnowałem. W swoich poszukiwaniach artystycznych byłem konsekwentnym. Czy można było ten czas lepiej wykorzystać? To jest tak jak z miłością, za każdym razem człowiek wierzy że znalazł najgłębszą, wielką, wszechogarniającą miłość - a jego osobisty Teatr Miłości to weryfikuje, ale czy to oznacza że nie należy wierzyć w miłość ?
Poza tym nie uważam że coś zamykam na tym etapie życia, żyję nadal w pełni twórczo, zaczynam właśnie próby do wielkiej, instytucjonalnej realizacji widowiska Tadeusza Micińskiego "Termopile polskie", potężniejszego spektaklu niż mój "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa w Teatrze Nowym w Łodzi, szukam aktorów do tej niezwykłej produkcji, a jednocześnie otwieram w Łodzi Centrum Młodego, Niezależnego Teatru, dla wszystkich poszukujących swojej prawdy, swojego celu, swojej idei, dla wszystkich którzy są, lub chcą być Teatrem. To fascynujące zadanie móc teraz wspierać innych, nie rezygnując z własnych poszukiwań.

-Proszę powiedzieć kilka słów o projekcie "Teatr Życia"

-"Teatr Życia" zrodził się z potrzeby ukazania sobie i światu prostej prawdy, że będąc człowiekiem niepełnosprawnym można być fascynująco twórczym.
Z tego powstał Ogólnopolski Przegląd Twórczości Artystów Niepełnosprawnych prowadzony perfekcyjnie przez Krystynę Grabowską. Wspaniali, genialni twórcy z porażeniem mózgowym, niewidomi, malujący nogami i ustami, śpiewają, tworzą swoje spektakle teatralne, malują, piszą i recytują swoją poezję, udowadniając światu, że wszystko zależy od nas samych, że to my wyznaczamy sobie bariery lub też je likwidujemy. Oni są świadectwem moralności tego świata, do którego tak często mamy tylko pretensję, że doświadcza nas czymś nieprzyjemnym, z czym nie umiemy sobie na ogół poradzić. "Teatr Życia" unaocznia wszem i wobec, że nie ma ludzi niepotrzebnych, nieprzydatnych, przypadkowych, to my sami nadajemy sobie taki wymiar jaki chcemy, a każdy los ludzki możemy uczynić pięknym, niezwykłym, wielowymiarowym. Jest o czym pomyśleć.

-Czy zgadza się pan ze słowami, że sztuka jest życiem ( i odwrotnie) i co to dla pana znaczy?

-Jestem Teatrem, bo moje całe, świadome życie przebiegało w Teatrze, toczyło się poprzez Teatr, było Teatrem. Jeżeli uda się z Życia zrobić Sztukę, a ze Sztuki Życie, nie krzywdząc nikogo po drodze, to można powiedzieć śmiało o sobie: Ja Teatr. I być Nim.

-Czy pana zdaniem pańskie realizacje, sposoby reżyserii mają wspólny mianownik i jaki on miałby być?

-Oczywiście, ponieważ to Ja byłem, jestem i będę podmiotem swojego działania, myślenia i tworzenia. Idę tą samą Drogą od narodzin i doświadczam swojego, w tej chwili, tego konkretnego, Życia. To jest mój mianownik tworzenia: pisania, reżyserowania, uczenia innych - Ja.

-I na koniec pytanie unijne: czy uważa pan, że zjednoczenie poprawi sytuację polskiej kultury?

-Myślę w życiu pozytywnie więc wierzę że tak będzie. Stawiam tylko pytanie dla uczonych w piśmie, dlaczego to Wspólnej Europie ma zależeć na poprawianiu sytuacji polskiej Kultury, jeżeli nam samym na tym nie zależy?

             5.05.2004.

Teatr Karola Wojtyły i Karol Wojtyła-Prezentacje
współfinansowane są przez
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Logo Kultura Dostępna Logo MKiDN
strona powitalna teatr dramaturgia felietony reżyseria musicale produkcje film Europa Schulz archiwum kontakt
mój kanał YouTube - zapraszam
przesuwaj animację w lewozatrzymaj animacjęprzesuwaj animację w prawo
 

     kom. 602 529 486     facebook

 Wyszukiwarka:

© 2001-2011 Andrzej Maria Marczewski. Wykonanie serwisu www.grupamak.pl

dodatkowe linki pozycjonujace, jeszcze jeden link, ostatni przykladowy link