Myślę pozytywnie-Idzie pan dwiema drogami: teatru instytucjonalnego i niezależnego. Co pana pociąga w tym ostatnim, jakie daje możliwości?
-Zaczynałem ponad trzydzieści lat temu w ruchu studenckim, prowadziłem w Warszawie studenckie Teatry: Po prostu, Hybrydy, IWG, Test, w Łodzi Cytrynę, potem dopiero ukończyłem studia na wydziale reżyserskim łódzkiej filmówki i przeszedłem na zawodowstwo, reżyserując i dla telewizji, ale głównym polem moich artystycznych doświadczeń pozostał Teatr. A Teatr jest przecież jedynym miejscem, w którym tworzy się, czasami Sztukę, bezpośrednio w obecności Widza, z jego udziałem, i tylko w Teatrze w momencie tworzenia spektaklu, za każdy razem, na każdym przedstawieniu spotykają się dwie energie, widzów i twórców, aby razem współtworzyć coś niepowtarzalnego, jednorazowego, niezwykłego, czyli przedstawienie. To jest siłą i mocą Teatru, i to stanowi o jego nieśmiertelności. Film jest dziełem z konserwy, w którym raz odciśnięta w momencie zdjęć energia twórców zostaje odtworzona na każdym seansie, nawet granym do pustej sali, w takim samym kształcie, ale jest to martwa energia. Teatr jest żywy, zawsze żywy i to jest w nim takie fascynujące. -Pana pierwsza grupa aktorska ARA miała za zadanie wspólne tworzenie spektaklu, na wszystkich etapach. Jakie nowe możliwości twórcze to niesie i dlaczego mimo wszystko ta forma nie przetrwała?
-Grupa ARA (Autor -Reżyser-Aktor) była w tamtych czasach, pierwszym zespołem młodych twórców, którzy w warszawskim Teatrze Ateneum, na zaproszenie dyrektora Janusza Warmińskiego, wypracowywali razem najciekawszą formułę spektaklu. -Nadal eksperymentuje pan z definicją teatru, czego wynikiem są teatry Test i Mentalny. Dlaczego? -Zaczynałem w ruchu studenckim od ITEATRU (w rozumieniu Iwo Galla), to była scena IWG, Test przekształcił się po trzydziestu latach, z Teatru studenckiego w zawodowy, tyle że niezależny, Mentalny to już inny wymiar, poszukiwań, środków wyrazu, misji jaką wypełnia. Te Teatry odzwierciedlają drogę po której się poruszam, cele do których dążę, przemyślenia które wypełniają mój czas i tworzą moje doświadczenia. Od czasu do czasu tworzę i publikuję felietony, które próbują nazywać to, co odczuwam i z czym się identyfikuję. Publikuję je również na swojej stronie internetowej. Myślę że takim fundamentalnym dla sprawy o której teraz rozmawiamy, jest mój felieton "Ja Teatr". Polecam. -Co poradziłby pan młodym pasjonatom, którzy chcieliby założyć własny teatr?
-Teatrem, jest każdy, konkretny Człowiek, jego przemyślenia, marzenia, strach i radość, potrzeba komunikowania się z drugim człowiekiem, potrzeba zwierzania się a także wysłuchiwania cudzych zwierzeń. Teatrem jest świat w którym żyjemy, wydarzenia które nas spotykają, a wobec których czasami jesteśmy kompletnie bezradni. A tymczasem jak przy tworzeniu dobrej dramaturgii, należy sobie za każdym razem zadać podstawowe pytanie: czemu to wydarzeniu ma służyć w moim życiu? -Czy uważa pan, że jego artystyczne marzenia się spełniły, czy z perspektywy czasu coś by pan dodał lub ujął?
-Uważam że swojego czasu, dość trudnego w sumie, nie zmarnowałem. W swoich poszukiwaniach artystycznych byłem konsekwentnym. Czy można było ten czas lepiej wykorzystać? To jest tak jak z miłością, za każdym razem człowiek wierzy że znalazł najgłębszą, wielką, wszechogarniającą miłość - a jego osobisty Teatr Miłości to weryfikuje, ale czy to oznacza że nie należy wierzyć w miłość ? -Proszę powiedzieć kilka słów o projekcie "Teatr Życia"
-"Teatr Życia" zrodził się z potrzeby ukazania sobie i światu prostej prawdy, że będąc człowiekiem niepełnosprawnym można być fascynująco twórczym. -Czy zgadza się pan ze słowami, że sztuka jest życiem ( i odwrotnie) i co to dla pana znaczy? -Jestem Teatrem, bo moje całe, świadome życie przebiegało w Teatrze, toczyło się poprzez Teatr, było Teatrem. Jeżeli uda się z Życia zrobić Sztukę, a ze Sztuki Życie, nie krzywdząc nikogo po drodze, to można powiedzieć śmiało o sobie: Ja Teatr. I być Nim. -Czy pana zdaniem pańskie realizacje, sposoby reżyserii mają wspólny mianownik i jaki on miałby być? -Oczywiście, ponieważ to Ja byłem, jestem i będę podmiotem swojego działania, myślenia i tworzenia. Idę tą samą Drogą od narodzin i doświadczam swojego, w tej chwili, tego konkretnego, Życia. To jest mój mianownik tworzenia: pisania, reżyserowania, uczenia innych - Ja. -I na koniec pytanie unijne: czy uważa pan, że zjednoczenie poprawi sytuację polskiej kultury? -Myślę w życiu pozytywnie więc wierzę że tak będzie. Stawiam tylko pytanie dla uczonych w piśmie, dlaczego to Wspólnej Europie ma zależeć na poprawianiu sytuacji polskiej Kultury, jeżeli nam samym na tym nie zależy? 5.05.2004. |
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
tel./fax: 22 811 73 80 kom. 602 529 486
|
© 2001-2011 Andrzej Maria Marczewski. Wykonanie serwisu www.grupamak.pl dodatkowe linki pozycjonujace, jeszcze jeden link, ostatni przykladowy link |