Teatry prywatne

Tytuł niezwykle potrzebnej, fundamentalnej pracy, wykonanej siłami ZASPu, w osobie Andrzeja Rozhina i jego grupy szybkiego reagowania, jest tyle oszałamiający co mylący. Raport o stanie polskiego Teatru. I żadnej informacji, na tytułowej stronie, że mamy do czynienia z pracą, wprawdzie wiekopomną, ale nie całościową. Bo czy całością polskiego Teatru są tylko teatry instytucjonalne? Na pewno nie. Od czasu, kiedy wszystko nam już w Teatrze, i z Teatrem czynić wolno, a za nas decyduje wolny rynek, powstała sieć w skali kraju bardzo znacząca -Teatrów Prywatnych, zakładanych i prowadzonych przez zawodowców, w których grają zawodowi aktorzy, a czasami nawet, przyjmując rozgraniczenie pani Joanny Szczepkowskiej, i artyści. Czy należy je lekceważyć, lub udawać że ich nie ma? Po co? Zwłaszcza że niektóre prywatne sceny osiągają wyniki frekwencyjne, przebijające wielokrotnie wyniki niektórych scen instytucjonalnych, żeby już pozostać przy tym zgrabnym określeniu. Znamy sceny które grają w ciągu roku ponad trzysta spektakli, dla ponad stu tysięcznej widowni. Oczywiście z ujawnieniem finansowych wyników, mogą być pewne kłopoty, ponieważ nie każdy szef prywatnej sceny, chce publicznie ujawnić swoje dochody, a zmusić go do tego może jedynie właściwy mu Urząd Skarbowy.

Nie każdy też Szef takiej sceny, chce poddawać swoje spektakle ocenie krytyki, i w końcu nie musi, bo nie krytyka mu przyprowadza widzów na spektakle. W Warszawie na przykład bardzo dynamicznie działa, na kilku scenach, Teatr Adekwatny, prowadzony przez wybitnych artystów Henryka Boukołowskiego i Magdę Teresę Wójcik. Prowadzą oni typowy Teatr Repertuarowy, to znaczy mają swoją koncepcję artystyczną, czyli wizję sceny, budowany konsekwentnie, rok po roku repertuar, grany wymiennie przez kolejne lata, i na dodatek posiadają swoją publiczność, która przychodzi na ich spektakle, gdziekolwiek byłyby one grane. Jest to fenomen na polskim, teatralnym rynku, o którym od lat, nikt, nic nie mówi, i nie pisze, a on funkcjonuje. Jak się obecnie ma, nie wiemy, bo nikt publicznie nie zapytał. Grają, a więc żyją, co samo w sobie jest dzisiaj już sukcesem. Lepiej wygląda sytuacja z Teatrem Montownia, o którym prawie wszyscy piszą i się na ogół zachwycają, co nie rozwiązuje temu teatrowi, najbardziej podstawowego problemu, stałego warszawskiego adresu, który wiązałby na co dzień ten Zespół, z jego fanami.

Teatr "Go" korzysta w poniedziałki z sali Teatru Nowego, "Test" z wolnych terminów w Teatrze Rampa, Teatr 2 Strefa z sali Domu Wojska Polskiego. Swoich sal również użyczają Prywatnym, Buffo, Teatr Nowy, Dramatyczny, Na Woli i Stara Prochownia. To, jeżeli chodzi o Warszawę.

W innych dużych miastach kraju jest podobnie. Do małych miast, z poważnym repertuarem przyjeżdżają na ogół wyłącznie Teatry Prywatne, są więc one często jedyną wizytówką " żywego Teatru" dla ludzi młodych. A od artystycznej jakości tego pierwszego kontaktu, zależy ich przyszła, dorosła ciekawość Teatru. A więc i przyszłość w ogóle Teatru, i jego wspólnotowa wartość. To już jest jakiś problem społeczny , któremu nikt do tej pory nie zechciał poświęcić swojej uwagi, może nadszedł więc czas ZASPu? I Drugiego Forum poświęconego Teatrom Prywatnym? Ponieważ magią obecnego Raportu są liczby, a nikt słowem nawet nie zająknął się o treściach serwowanych w ich cieniu, może warto uzmysłowić sobie skalę problemu, któremu poświęcono kolejne dziesięć minut Pierwszego Forum, jeżeli do wszystkich 106 Teatrów instytucjonalnych przyszło w 2001 roku 5.128.000 widzów według GUSu, a na spektakle, jednego prywatnego Teatru 100.000, to do takich dziesięciu przyszło już milion osób, a według dyskretnej informacji tegoż Raportu, Teatrów niezależnych mieliśmy w owym roku 370. Myślę że jest o czym w najbliższej przyszłości porozmawiać, nawet jeżeli nie każdy z nich osiągnął tak oszałamiające wyniki frekwencyjne.

Teatr jest przecież spotkaniem ,i cały problem polega na tym, aby było to spotkanie ważne dla obydwóch spotykających się ze sobą stron. W Teatrach instytucjonalnych, utrzymywanych z naszych, wspólnych, podatkowych groszy, istnieje wiele poziomów kontrolnych. Ponieważ wydawane są nasze wspólne pieniądze, wspólnie patrzymy oczami krytyki teatralnej, jak są one wydawane, to znaczy czy przykładowa dopłata 354 zł do jednego widza, w jednym Teatrze, jakoś się ma, do wartości dzieła prezentowanego oszołomionemu bogactwem podarunku Widzowi.

O serwowanych wartościach nikt jednak publicznie nie dyskutuje, bo to grząski teren, a poza tym każdy ma gust na jaki go stać, a kto ośmieli się wskazać ten lepszy? W Teatrze, w którym dopłata do przysłowiowego jednego Widza wynosi 6zł, nie ma o czym dyskutować, bo wszyscy się cieszą że tak mało musimy wspólnie dopłacać, a Teatr ten za chwilę będzie można sprywatyzować, żeby Państwo też się pożywiło. (W Teatrze w Płocku dopłata do jednego widza wynosiła w 2001 roku 33zł i 73 grosze). Raport o stanie polskiego (instytucjonalnego) Teatru, jest pełen liczb, w których, podobno zawarta jest cała jego tajemnica, w tym również tajemnica polskiego Teatru. Kto ośmieli się bowiem publicznie odpowiedzieć na pytanie, czy lepszy jest Teatr w którym do Widza dopłaca się bardzo dużo, czy taki w którym dopłaca się bardzo mało? I dla kogo lepszy, dla dopłacających, czy dla dopłacanych? Co najciekawsze, w Raporcie nie ma pół słowa o idei dopłacania. I tu już bym się z pomysłodawcami Raportu spierał. Skoro zgromadzono tyle liczb, i przeliczono wszystko co da się w Teatrze przeliczyć, a także wydrukowano nazwiska wszystkich dyrektorów omawianych Teatrów, zdradzając przy okazji bardzo intymne szczegóły o wykształceniu, wieku, stażu dyrekcyjnym, a pominięto rzecz podstawową: ich koncepcję artystyczną prowadzonej przez siebie sceny. Czyli coś wiemy, a nic nie wiemy, bo o Teatrze na pewno nie liczby świadczą, tylko przemyślenia ludzi, którzy je prowadzą. Wyliczono nam, że mamy 106 teatrów instytucjonalnych, wyobrażmy sobie przez moment, że Raport zawiera 106 koncepcji artystycznych prowadzenia Teatru, przecież bylibyśmy od razu pierwszą teatralną potęgą w Europie, a tak możemy się tylko delikatnie domyślać, jaką koncepcję realizuje w instytucjonalnym Teatrze w mieście Z, dyrektor X grający repertuar, który został przez Raport ujawniony. Na tle tych 106 Teatrów instytucjonalnych, jaką potęgę stanowi, 370 Teatrów niezależnych. Od kogo niezależnych, Raport nie podał, można się tylko domyślać, że od dotacji publicznych. Dalej mamy do czynienia z czarną informacyjną dziurą, a Andrzeja Rozhina czeka kolejna, mozolna praca nad suplementem do Raportu, aby był on godnym swojego tytułu.

Co zaś się tyczy, pominiętych tutaj Teatrów Prywatnych, to nikt im wprawdzie na ręce nie patrzy, bo żyją za swoje, ale też nikt im nie pomaga, bo po co? W cywilizowanym świecie obok scen instytucjonalnych, które jednak tam muszą się jakoś określić aby korzystać z oficjalnych dotacji, to znaczy muszą z siebie wykrztusić koncepcję programową i plan działania na kilka lat do przodu, otóż obok tych scen, istnieją sceny prywatne, które również mogą korzystać z różnych subwencji, centralnych, okręgowych, miejskich ,czy regionalnych. Miasto czy Region decydują się zaprosić do siebie na cztery-pięć lat, konkretnego Artystę, menedżera, żeby trzymać się obowiązującej nomenklatury, z konkretną wizją modelu teatru, który zapraszającym najbardziej odpowiada. Podpisują z nim kontrakt na ustalony okres, w którym obydwie strony jasno określają co za co. Miasto mówi ile da środków, plus wpływy z biletów, Artysta-menedżer mówi ile premier, i jakich za to przygotuje, po czym dobiera sobie zespół aktorski zdolny udżwignąć artystyczne zadania, które sobie nakreślił, i pracuje w pocie czoła ku chwale Miasta i swojej również. Dalej jak wyżej, ponieważ pieniądze są publiczne, efekt jego pracy poddawany jest różnym kontrowersyjnym ocenom, opiniom, ale koniec końców decydują o jego zwycięstwie, lub klęsce widzowie, bo to oni przychodząc do jego Teatru pozwalają mu istnieć lub nie. O gustach widzów na ogół się nie dyskutuje, bo po co? Artysta-menedżer sprawdza własną koncepcję na własnym ciele, własnym to znaczy zespołowym, nikt nie ma pretensji do ciała założycielskiego, związków zawodowych, ZUSu, nikt też z zespołu nie usuwa w trakcie kontraktu swojego dyrektora bo z nim jest związany los wszystkich. Kontrakt wygasa, i albo obydwie strony są z siebie zadowolone i podpisują następny, albo nie są, i rozstają się w zgodzie, bo nikt nikogo nie wyrzuca z etatu, nie zabiera mu przysłowiowego krzesła w garderobie, a o przyszłości zawodowej decyduje wspólnie osiągnięty i zaakceptowany przez widzów efekt artystyczny, czyli wspólnie zrealizowane premiery.

Pozostaje jeszcze delikatna sprawa, ale niezmiernie istotna, z punktu widzenia Repertuarowych Teatrów Prywatnych, które chciałyby z chętnymi Województwami, Miastami, Samorządami rozmawiać o swoich koncepcjach, prowadzenia wartościowej sceny w mieście X, Y, Z, gdzie te swoje koncepcje umieścić, aby dotarły do zainteresowanych? W Internecie? Co rusz, w różnych pięknych miastach Polski , odbywają się ciekawe konkursy na nowych dyrektorów Teatrów instytucjonalnych. Jeszcze nie wygasła umowa poprzedniemu, a już nowo wybrane władze chcą mieć swojego dyrektora, i na ogół wybierają swojego, nie przejmując się nawet negatywnymi opiniami Ministerstwa Kultury i ZASPu, po cóż więc się organizuje takie konkursy, skoro i tak można nominować najlepszego swojego, nie wiadomo.

Nas interesuje sytuacja, kiedy ktoś mający władzę lub pieniądze, chce wybrać jakiś model Teatru dla siebie, bez tej całej , naciąganej, konkursowej hecy. To do kogo wtedy ma się zwrócić?

Myślę że właśnie do ZASPu. A ZASP powinien tylko ogłosić powszechnie, że przyjmuje od zainteresowanych Twórców, na przechowanie Autorskie Programy Prowadzenia Teatrów. Różnych. Razem z osobistym curiculum vitae chętnego Artysty lub Menedżera , żeby było wiadomo kto zacz.. Zabieg prosty a jakże treściwy. W chwili, kiedy równolegle toczą się na przykład cztery konkursy na dyrektora Teatru, w czterech miastach, znacznie oddalonych od siebie, i ci sami kandydaci, z czterema kopiami swojego projektu, jeżdżą od miasta do miasta, aby prezentować różnym władzom, ten sam swój pomysł, tracą po prostu czas, pieniądze na pociągi i dodatkowo frustrują się spotykając w oceniających ich komisjach, tych samych krytyków teatralnych, którzy akurat na nich się kiedyś uwzięli, albo dyrektorów konkurencyjnych Teatrów. Gdyby te same koncepcje, w jednym egzemplarzu, z przyzwoicie nagranym na kasetę wideo słowem Kandydata o sobie, mógł Ktoś zainteresowany wyborem najlepszego Twórcy dla swojego Teatru, zobaczyć tu na miejscu, dokonać wstępnego wyboru i następnie umówić się indywidualnie z Artystą najbliższym jego oczekiwaniom, jakże wszystko nabrałoby europejskiego wymiaru, a przynajmniej właściwej rzeczy elegancji. ZASP do tego wszystkiego nic nie dokłada, co najwyżej jakąś półkę w gabinecie Prezesa, na gromadzenie Autorskich Koncepcji.

Udostępnia natomiast, od czasu do czasu Zainteresowanym, pobierając za to stosowną drobną opłatę, pokój z monitorem telewizyjnym, i stos kaset kandydatów, i ma z tego same profity.

Trzyma rękę na pulsie Polskiego Teatru, i pilnuje jego interesu. A tym wspólnym interesem jest po prostu dobry Teatr, z własną tożsamością Artystyczną, o jakość której można się spierać, ale zacząć trzeba od tego, żeby w ogóle była.

Teatry Prywatne budując swój repertuar, rok po roku, bez zabezpieczenia finansowego, bez stałej, własnej, profesjonalnej sali, zdane wyłącznie na widza, bo żyjące z wpływów biletowych, a nie grające repertuaru lekkiego, łatwego i przyjemnego, zasługują przynajmniej na naszą uwagę, bo na bogactwo Kultury Narodowej składają się również artystyczne dokonania tych, którzy potrafią tworzyć tam, gdzie ich Los posłał, a drogę z teatrów instytucjonalnych do prywatnych i odwrotnie, przemierzamy, aby dawać wyraz temu samemu niepokojowi, aby mówić o tym, co według nas, zasługuje na prowadzenie dialogu. Czujemy się przecież wspólnotą.

Andrzej Maria Marczewski

Teatr Karola Wojtyły i Karol Wojtyła-Prezentacje
współfinansowane są przez
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Logo Kultura Dostępna Logo MKiDN
strona powitalna teatr dramaturgia felietony reżyseria musicale produkcje film Europa Schulz archiwum kontakt
mój kanał YouTube - zapraszam
przesuwaj animację w lewozatrzymaj animacjęprzesuwaj animację w prawo
 

     kom. 602 529 486     facebook

 Wyszukiwarka:

© 2001-2011 Andrzej Maria Marczewski. Wykonanie serwisu www.grupamak.pl

dodatkowe linki pozycjonujace, jeszcze jeden link, ostatni przykladowy link