Teatr medialny

Mówimy jak zawsze o życiu, niech ten tytuł nikogo nie zwiedzie. Obserwując pilnie, jaki teatr nam życie serwuje, dochodzę do przerażającego wniosku, że wszyscy dookoła uwierzyli że ich nie ma, dopóki nie zaistnieją w mediach. Na każdym telewizyjnym kanale, publicznym czy prywatnym od rana do wieczora męczą się nieznani bliżej ludzie z ulicy, którzy sami sobie wybrali ten los, aby zwierzyć się nam ze swoich kłopotów i radości. A to kochający inaczej, uzasadniają dlaczego kochają inaczej a to pobita żona uzasadnia dlaczego dała się bić mężowi - bandycie, a to facet który był facetką broni prawa do zmiany swojej płci, i tak dalej ciągnie się ciąg historii które niejednemu scenarzyście dałyby chleb do końca jego dni. Ale tym ludziom nie chodzi o żaden chleb, mimo że są wśród nas i tacy którzy go szukają na śmietnisku, bo nigdzie indziej nie mogą go znaleźć, ci ludzie obnoszą swoje twarze w studiach telewizyjnych, odwiedzając wcześniej fryzjera i manikiurzystkę żeby dobrze wyglądać na wizji. Przychodzą do studia aby o sobie opowiedzieć innym, którzy akurat w tym momencie wybiorą ich kanał. O czym opowiedzieć? O swoim losie, o stosunku do życia, do partnera, do problemu, słowem o wszystkim o czym chce z nimi rozmawiać wszechpotężna telewizja upostaciowana w zgrabnej sylwetce kolejnej prezenterki lub prezentera. Dawniej do takich rozmów wystarczała sąsiadka, lub okno we własnym domu wychodzące na życiodajną ulicę. Dzisiaj życiodajna jest telewizja i tylko dzięki niej mogą zaistnieć, pokazać światu że żyją i nawet myślą po swojemu. To po swojemu oznacza wymianę obiegowych sądów, zasłyszanych w tejże telewizji wcześniej myśli, podsłuchanej w filmie mądrości. To są teraz ich myśli o których interpretację spierają się, kruszą kopie, dzięki nim płaczą lub śmieją się na wizji. Obok nich istnieją programy dla podglądaczy, czyli życiowych onanistów, którzy sami nie wiedzą co z własnym życiem zrobić, to sobie przynajmniej podejrzą co z tym życiem robi pani Ziuta z Chabówki, taka zwyczajna mężatka i swoja góralka, jej mąż to akceptuje chociaż kościół się gorszy, wieś się cieszy, a pani Ziutka pokaże panu Ziutkowi swój słodki biuścik pod prysznicem. Pokaże bo myśli że zrobi karierę wśród innych biuścików, zawodowych, które z tego żyją że są tylko biuścikami.

Przezorna telewizja pokazuje ten biuścik pani Ziuty, już nawet nie w nocy, bojąc się krajowej rady, co grozi i karze, tylko w Internecie na stronie pornosów. Tak się toczy światek i gdyby ktoś wymyślił taki scenariusz dla Teatru zostałby doszczętnie opluty przez wszystkożernych recenzentów, ale z telewizją lepiej jednak nie zadzierać i samobójców nie widzę.

Pozostaje postawić pytanie, dlaczego tyle milionów, jak twierdzą specjaliści badający rynek, ludzi, chce podglądać coś, na co w normalnych warunkach nie zwróciliby najmniejszej uwagi? Bo co ludzi mogą obchodzić poglądy pani Ziuty czy pana Zenka, które są na poziomie codziennych wiadomości gazetowych czy telewizyjnych? A ten przysłowiowy biust pani Ziuty nie przebije biustów gwiazd które wypełniają kolorowe pisemka na całym świecie właśnie po to by przyciągać wzrok i wyrywać pieniądze z kieszeni biustomanów.

A więc po prostu lubimy podglądać i tyle? Każdego w każdej sytuacji byle tylko przez telewizję która udaje że serwuje nam do domów samo życie w wydaniu pani Ziuty i pana Zenka? Przepraszam że czepiam się tych pięknych imion. które nie mają nic wspólnego z programami o których piszę, ale traktuję je czysto symbolicznie. Ten fenomen obrabiają prasowo i również telewizyjnie kolejni interpretatorzy zjawiska, czyli w sumie nagle okazuje się że uczestniczymy w fakcie medialnym, który nie ma żadnego znaczenia poza tym że jest medialny i możemy z niego pożyć kilka tygodni, miesięcy może lat. Rozmawiamy o wydmuszce, która tak ma się do jajka, jak fikcyjna egzekucja do prawdziwej. Ale tu zaczynają się schody, bo już mówi się w mediach że czas na pokazanie na wizji prawdziwej egzekucji. Czy to będzie fakt medialny czy samo życie? I czy dla nas, czy dla zabijanego w majestacie prawa?

W każdym razie to garnięcie się nas do mediów o czymś świadczy. Pozostaje odkryć, o czym? Kiedyś rolę intelektualnego i uczuciowego partnera Ludzi, pełnił Teatr, potem, na krótko przejęło ją Kino Artystyczne (dlatego piszę z dużych liter). Teatr wybronił się mądrością myślową, którą zbierał w swoim repertuarze przez tysiące lat, kino zaledwie stuletnie wybrało łatwiejszą drogę, przestało być artystyczne, zrobiło się komercyjne i przegrało walkę o "rząd dusz" wygrywając walkę o duży szmal.

Telewizja, dopiero półwieczna, zrozumiała że bez szmalu będzie niczym, bo jest sama w sobie kosztowna, żyje z reklam i musi sycić reklamy atrakcyjnym programem żeby mieć oglądalność. Atrakcyjny oznacza masowy, nie myślący. W dużym uproszczeniu.

To wytworzyło sytuację podziału globalnych widzów (czyli możliwych do zdobycia), na tych, od szmalu i tych od duszy, tym od szmalu wystarcza podglądanie byle zagrody Wielkiego Brata czy Dwóch światów, bo tam walczy się o kolejny półmilionowy szmal, co już samo w sobie może być dla szmalofanów atrakcyjne, ci od duszy zachwycają się wczesnym i późnym Bergmanem, oglądanym z kaset wypożyczalni, bo Bergman już zrobił się za trudny dla publicznej telewizji, a komercyjne nie kojarzą jego nazwiska z niczym co dałoby się dobrze sprzedać. I w tej to fascynującej, medialnej sytuacji, każdy oglądający zdaje sobie nagle sprawę że nie jest gorszy od tego czy tej przed nosem na ekranie i czuje że też mógłby coś od siebie na tymże ekranie powiedzieć, a wtedy obejrzą go dalsi i bliżsi znajomi i zrozumieją jaki jest mądry i piękny. A także wyjątkowy.

Teatr Medialny bawi, kusi łudzi, wyciąga do nas swoje ręce aby nas postawić obok tych kiedyś podziwianych, mądrzejszych, zasobniejszych, bo wszyscy zmieszczą się na pięknym, panoramicznym, szklanym ekranie wśród najlepszych.

A TEATR grający również i Bergmana nie ma przecież szklanego ekranu i dobrze nam znanych prezenterów, którzy są dzisiaj medialnymi gwiazdami.

A czy myśl ludzką ktoś kiedyś widział?

I co na to audiotele?

Andrzej Maria Marczewski

Teatr Karola Wojtyły i Karol Wojtyła-Prezentacje
współfinansowane są przez
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Logo Kultura Dostępna Logo MKiDN
strona powitalna teatr dramaturgia felietony reżyseria musicale produkcje film Europa Schulz archiwum kontakt
mój kanał YouTube - zapraszam
przesuwaj animację w lewozatrzymaj animacjęprzesuwaj animację w prawo
 

     kom. 602 529 486     facebook

 Wyszukiwarka:

© 2001-2011 Andrzej Maria Marczewski. Wykonanie serwisu www.grupamak.pl

dodatkowe linki pozycjonujace, jeszcze jeden link, ostatni przykladowy link