Teatr myśli

I oto przekroczyliśmy magiczny próg dwudziestego pierwszego wieku. Porozumiewamy się przy pomocy internetu, o czym nam się nie śniło sto lat wcześniej. Nasze dzieci doskonale rozumieją język klikań i skrótów myślowych wymuszanych przez rozwijającą się błyskawicznie sieć. Nikt już specjalnie nie protestuje, zdając sobie sprawę że odwrotu nie ma. Nawet mój dotychczasowy sceptycyzm wobec "myślącej" maszyny runął w gruzy kiedy błyskawicznie i bez żadnego problemu zacząłem nocną porą rozmawiać bezpośrednio i live z córką mieszkającą na Florydzie. Przełomem w moim bogatym w różne zdarzenia życiu, jest i ten felieton pisany po raz pierwszy nie na posłusznej maszynie do pisania a przy wydatnej pomocy domowego komputera. I tyle byłoby wrażeń z wstąpienia do globalnej wioski internetowej. Kolejne pytanie które ciśnie się na usta brzmi :czy będę mądrzejszy dzięki dzielnej maszynie, czy tylko lepiej i szybciej poinformowany? Czy zyskam coś cennego dzięki opanowaniu klawiatury, czy tylko będę w wygodniejszej sytuacji tworząc i mogąc mnożyć i wysyłać do woli. Na to trudne pytanie odpowie oczywiście życie, które zna odpowiedzi na najtrudniejsze pytania i czasami nam podpowiada co czynić w trudnej sytuacji. Ale życie to nie komputer i powoli ta mądra prawda dociera do zainteresowanych ogólną globalizacją. Nie wszyscy oczywiście dadzą się zglobalizować i to już brzmi zachęcająco wobec obserwowanych różnych pędów masowych. Indywidualiści zacierają ręce broniąc swojego skromnego "ja" w czasach zatracania się cech indywidualnych i tworzenia odruchów masowych. A co z TEATREM? Jedno jest pewne, TEATR będzie istniał niezależnie od rozwoju nawet najmądrzejszej elektroniki ponieważ TEATR tworzą ludzie we wspólnocie fizycznej i emocjonalnej. To znaczy Teatr ma swoją rację bytu wyłącznie na żywo i wyłącznie we wzajemnym oddziaływaniu na siebie ludzi na scenie i ludzi na widowni (jakakolwiek ona byłaby). Inne formy, teatru filmowego czy telewizyjnego są po prostu konserwą, czyli daniem drugiej świeżości (jak powiedział kiedyś Bułhakow w swoim niezapomnianym "Mistrzu i Małgorzacie"). TEATR ISTNIEJE WYŁĄCZNIE W ŻYWEJ RELACJI:CZŁOWIEK-CZŁOWIEK. A jaki ten Teatr jest w nowym stuleciu? Naoglądałem się ostatnio różnych spektakli, krajowych i zagranicznych, nawet wiedziony autentyczną, młodzieńczą miłością do Bułhakowa, odwiedziłem przepiękne Wilno aby rozkoszować się najnowszą inscenizacją "Mistrza i Małgorzaty" młodego w sumie reżysera o którym czołowy krytyk popularnego dziennika polskiego napisał "Mistrz". O tym reżyserze nie o Autorze. O Autorze po tym spektaklu nie wypadałoby tak napisać, ponieważ odkrywcza inscenizacja zgubiła Jego filozofię, zgubiła najważniejsze wątki, zgubiła sens utworu, a tam gdzie nie ma sensu wyrasta bezsens, ubrany w piękny kostium aktorskich etiud, rytmów pantomim, ilustrującego dźwięku. A cóż po kostiumie gdy myśli brak? Ten spektakl ochocze do figlowania media określiły już jako wydarzenie, odkrycie, nową interpretację. Za chwilę ktoś go ściągnie do Polski, bo to wstyd nie zobaczyć medialnego wydarzenia. Nikt nie zapyta o jego sens, przekazywaną myśl bo o tym na ogół nie mówi się i nie pisze. Cóż to znaczy myśl dzieła? Czy dzieło może myśleć? Wszyscy zachwycają się formą, bo obrazki łatwiej zrozumieć, żyjemy w epoce obrazkowej, a myśl to rzecz podejrzana, trzeba ją jakoś zinterpretować, mieć do niej, przepraszam za określenie, własny stosunek, słowem już nie jest tak łatwo i przyjemnie. Nikt się nie zastanawia że nadszedł czas, nie wymyślony przez Orwella, w którym przyjdzie nam bronić myśli, jej prawa do egzystencji w świecie w którym jest wykpiwana, lekceważona, postponowana. Nikt nie pyta :"o czym myślisz", tylko : "co widziałeś"? Porozumiewamy się obrazkami , ikonkami, skrótem, który wyraża naszą niechęć do rozwijania jakiejkolwiek myśli. BROŃMY TEATRU MYŚLI bo sami zamienimy się we własne ikonki, w które wystarczy odpowiednio puknąć aby wywołać określoną i oczekiwaną reakcję. A wtedy może być już za późno na powrót do człowieczeństwa i stawiania pryncypialnych pytań o istotę rzeczy. Zresztą istota ta nie da się zgłębić przy pomocy ikonek. Nie zamieniajmy naszego myślenia, choćby najbardziej ułomnego na obrazki dla analfabetów. I nie wmawiajmy sobie że analfabetyzm jest czymś bardziej ludzkim od wykształcenia. Słowem nie stawiajmy świata na poziomie medialnych reklam, bo z ich świata przeważnie nie ma powrotu do życia nie obrazkowego. A kto z nas marzy o tym żeby stać się wyłącznie obrazkiem? To retoryczne pytanie i nie oczekuję odpowiedzi. A skoro już tak uporczywie od ponad roku drążymy problem TEATRU w życiu Człowieka, napisałem my ponieważ mam świadomość że jednak moje felietony stworzyły pewną wspólnotę z tymi którzy je czytają, to skoro już zajmujemy się tym problemem, trzeba poruszyć i drugi, równie istotny, skoro walczymy wspólnie o TEATR MYŚLI , to musimy powalczyć też o miejsce dla niego. Tak się bowiem nieszczęśliwie złożyło. że w czasach w których żyjemy, teatry ( z małej litery) doszły do przerażającego wniosku że wystarczy grać rano dla młodzieży, która z przyjemnością zamieni korytarz szkolny na teatralny, aby tam figlować w atmosferze bardziej sprzyjającej niż szkolna. Efekt tego myślenia przekuty na przaśną rzeczywistość teatralną sprowadza się z grubsza do tego, że teatry przestały grać wieczorne spektakle dla normalnej myślącej publiczności. Czyli dla nas wszystkich, bo trudno sobie wyobrazić, aby człowiek który gdzieś pracuje i coś robi, rzucał nagle swoją pracę aby odwiedzić o ósmej rano swój ulubiony teatr. Jak Polska długa i szeroka teatry państwowe czyli utrzymywane z naszych podatków grają rano a wieczorem zamknięte są na przysłowiową kłódkę. Podobno, jak twierdzą bardziej wygadani dyrektorzy, wieczorem grać się nie opłaca. Bo nikt nie przyjdzie. Tak przynajmniej oni twierdzą, biorąc państwowe, czyli niczyje pieniądze za swoją niewykonywaną pracę. Bo jak świat światem wszystkie teatry grają wieczorami a rano próbują. Wyjątkiem są kukiełkowe, ale nimi na razie się nie zajmujemy, nie lekceważąc broń Boże dzieci. O dzieciach będzie przy innej okazji. Ta zapętlona sytuacja ukazuje prawdziwą grozę problemu. Jak możemy walczyć o TEATR MYŚLĄCY skoro nie ma gdzie myśleć, nie ma gdzie się spotykać aby poprzez SZTUKĘ starać się zrozumieć świat który już od dawna coraz trudniej zrozumieć i coraz trudniej uznać za przyjazny. Czyżby Teatr oddawał z trudem wywalczone w poprzednich wiekach magiczne pole PRAWDY obrazkowej rzeczywistości i obrazkowym wartościom? Czy nie szkoda? Ale nikt tego problemu nie zauważa bo wszyscy pochylają się nad swoimi ikonkami, chwaląc je że takie udane i czytelne i mało skomplikowane. Stopień skomplikowania wyznacza poziom naszego zainteresowania problemem. Im mniejszy tym chętniej nim się zajmujemy. Problem tkwi jednak w tym, że przed bardziej skomplikowaną rzeczywistością nie sposób uciec. Myślenia nie można wyłączyć. Siebie tak. Ale czy o to nam chodzi ?Walczmy wspólnie, aby wszędzie tam gdzie żyją ludzie mógł istnieć TEATR MYŚLI , to On wyznaczy nam pole wspólnych działań, to On sprawi że nie będziemy bezbronni w chwili kiedy przyjdzie nam decydować o sprawach ważnych i najważniejszych, bo zaprawieni w mądrym myśleniu wykryjemy bezbłędnie serwowaną głupotę, cyniczne podpuszczenie, czy prostą grę nie naszych interesów. Słowem pozostaniemy świadomymi wszystkich zagrożeń i pokus Ludźmi z którymi trzeba się liczyć, czyli będziemy podmiotami a nie przedmiotami świata. To wielka różnica. Łączmy się do obrony przed światem obrazków. Podaję swój adres e-mailowy tym którzy chcieliby podzielić się ze mną swoimi refleksjami: teatrtest@marczewski.pl. Będę ogromnie wdzięczny za osobiste przemyślenia. Niech żyje TEATR MYŚLI.

Andrzej Maria Marczewski

Teatr Karola Wojtyły i Karol Wojtyła-Prezentacje
współfinansowane są przez
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Logo Kultura Dostępna Logo MKiDN
strona powitalna teatr dramaturgia felietony reżyseria musicale produkcje film Europa Schulz archiwum kontakt
mój kanał YouTube - zapraszam
przesuwaj animację w lewozatrzymaj animacjęprzesuwaj animację w prawo
 

     kom. 602 529 486     facebook

 Wyszukiwarka:

© 2001-2011 Andrzej Maria Marczewski. Wykonanie serwisu www.grupamak.pl

dodatkowe linki pozycjonujace, jeszcze jeden link, ostatni przykladowy link