Fiodor Dostojewski - Marmieładow

Adaptacja, reżyseria i wykonanie: Henryk Jóźwiak (zdjęcie po lewej)
Marmieładow
Monodram utkany z opowieści Marmieładowa, jednego z bohaterów "Zbrodni i Kary", który opowiada Raskolnikowowi o swoim nędznym, przegranym losie. Spowiedź Marmieładowa, to spowiedź człowieka wydawałoby się nie tylkos zalonego, ale i nikczemnego. (...) Jest to przede wszystkim studium człowieka słabego, który jak wielu bohaterów Dostojewskiego, został skazany na życie. Jego cierpienie wynika nie tylko z własnej niemocy, ale przede wszystkim z krzywd wyrządzonych najbliższym (...). Marmieładow jest postacią głęboko tragiczną. Mimo swego nędznego żywota ani przez moment nie budzi politowania. Raczej współczucie. Jest wiadom, że tak jak wielu bohaterów Dostojewskiego, zalicza się do kręgu skrzywdzonych i poniżonych.

Nie zawsze jesteśmy przecież grzeszniami - mówi bowiem Dostojewski - przeciwnie, bywamy również i świętymi. Gdyby było inaczej, nikt nie mógłby żyć. Cechą dobrego teatru jednego aktora jest niewątpliwie i to, że artysta, sam występujący na scenie, potrafi ją niejako zagęścić postaciami osób, o których tylko mówi. I tak w tle pojawiają się właściwie zarysowane sylwetki nieszczęsnej żony Marmieładowa i jego córki Soni, zmuszonej do sprzedawania siebie dla ratowania rodzibny od śmierci głodowej. Bieda nie jest występkiem, ale nędza wg Dostojewskiego jest zbrodnią, bo prowadzi człowieka do zatraty własnej godności.

Marmieładow nie jest pijakiem symbolicznym, jest pijakiem z krwi i kości. Cały jego ból tkwi w tym, że wie czym jest piękno i duma, ale we wspomnieniach tylko. Bierze na swoje pijane sumienie upodlenie siebie i swoich bliskich. Jego spowiedź nie służy jednak usprawiedliwieniu. Chce poczuć choć cień współczucia. Rozgrzebywanie duszy Marmieładowa jest wiwisekcją sumienia pijaka. Paradoksalnie, zabieg ten nadaje sytuacji prawie mistyczny charakter. Adaptację Dostojewskiego są niebezpieczne.

Wieczność alkoholika nie jest ani niebem, ani piekłem. Jest oplecionym pajęczynami kątem izby. W takim miejscu alkoholik zmaga się ze swoją prawdą i sięga Boga w misytycznym uniesieniu rozpostarty krzyżem między szarymi ścianami. A widz słucha spowiedzi szczerej, układającej się między depresją a dotykaniem Boga i marzeniem o szczęściu".

Ascetyczny w formie monodram tylko wtedy odnosi sukces, gdy aktor ma autentyczną potrzbę podzielenia się z widzem swoją wypowiedzią, gdy nie sięga po sprawy dalekie od naszym i jego doświadczeń i co najważniejsze mówi z całą szczerości na jaką go stać. Od siebie. Nie bez powodu przecież o teatrze jednego aktora mówi się, że jest to gatunek dla indywidualności.

W tym spektaklu to nie tylko aktor buduje rolę Marmieładowa ale i rola stwarza aktora. Czujemy, że gra na scenie ktoś, kto utożsamia się z bohaterem i chyba tylko dzięki temu potrafi wywołać nasze współczucie dla pijaczyny, który właśnie tego potrzebuje: akceptacji, miłości i spokoju.

Przez ponad godzinę bez reszty przykuwa uwagę widowni. Może dlatego, że sięga, rzekłabym, do duszy Marmieładowa, odsłania tragedię człowieka, którego nałóg doprowadził do całkowitego upadku moralnego, a rodzinę do skrajnej nędzy. Śledzimy jego rozpacz, ale i natrętną potrzebę ekspiacji, poniżenia w oczach własnych i słuchacza. Rozumiemy, że wkraczamy w psychikę tak beznadziejnie i persfazsyjnie uwikłąną w nałóg, że wyznania służą też jako usprawiedliwienie własnej słabności.

Stąd też ekshibicjonizm wewnętrzny jest formą współczucia, jakiejś aprobaty, bez której istota ludzka czuje się na Ziemi jak na wygnaniu.

To wewnętrzny potret człowieka obdarzonego dużą samoświadomościa, znajomości przyczyn i mechanizmów własnej klęski. Jest w nim też iskierka dobra i z pewnością, gdyby nie nałóg, Marmieładow mógłby być kimś innym. Ale przecież jesteśmy tylko tym, co czynimy...

Cząstka Marmieładowa tkwi w każdym z nas, ludzi zdrowych, ludzi chorych, ludzi, którzy nosząc w sobie piekło codziennego cierpienia marzą o wiekuistej szczęśliwości. I tak też pisze na scenie dramat człowieka zabubionego, czątką siebie. Trzeba przyznać, że człowiek ten tak bardzo staje się bliski widzowi, że pewnie niejeden miałby ochotę przysiąść się do jego stolika, wysłuchać, zwierzyć się, imoże i pogawędzić przy wódeczce.

Paweł Janik

Teatr Karola Wojtyły i Karol Wojtyła-Prezentacje
współfinansowane są przez
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Logo Kultura Dostępna Logo MKiDN
strona powitalna teatr dramaturgia felietony reżyseria musicale produkcje film Europa Schulz archiwum kontakt
mój kanał YouTube - zapraszam
przesuwaj animację w lewozatrzymaj animacjęprzesuwaj animację w prawo
 

     kom. 602 529 486     facebook

 Wyszukiwarka:

© 2001-2011 Andrzej Maria Marczewski. Wykonanie serwisu www.grupamak.pl

dodatkowe linki pozycjonujace, jeszcze jeden link, ostatni przykladowy link