Katarzyna Gaertner, Grzegorz Walczak - Big Popiel Rock Opera

Adaptacja i reżyseria: Andrzej Maria Marczewski
Scenografia: Elzbiety Tolak

 

Big Popiel - mysia opera

To znakomita zabawa nie pozbawiona refleksji, oprawiona finezyjnym żartem Grzegorza Walczaka, spowita rockową muzyką Katarzyny Gartner, odwołująca się do najlepszych tradycji Teatru Rampa, wzbogaconych masmedialnymi doświadczeniami ostatnich lat. Piękne, znakomite wokalnie i ruchowo młode dziewczyny, perfekcyjny męski zespół, poetyka słynnego "Monty Pythona", budują na scenie świat polskiej historii i nie historii, wymiar czegoś co się już wydarzyło i co dopiero może się wydarzyć, jak to w życiu bywa. I tak błąd w sztuce przy konstruowaniu praPolaka, knezia Popiela, powoduje nieobliczalne w skutkach wydarzenia sięgające w naszą przyszłość. Skąd przyszliśmy, gdzie jesteśmy, dokąd idziemy, pyta spektakl w zwariowanej formie "żywej" scenografii Elżbiety Tolak, "odlotowego" ruchu Wojciecha Misiuro, i "wirtualnej" reżyserii Andrzeja Marii Marczewskiego. A w dodatku, i to najważniejszym dla przyszłych historyków Teatru, jest to polska prapremiera, muzyczna, erotyczna, pełna wysublimowanego seksu i zaskakujących rozwiązań, ciesząca oko i ucho, oraz pozostałe zmysły. "BIG POPIELA" nie wolno przegapić, kto go nie obejrzy, nie będzie się liczył w następnej edycji, Wielkiego, Naszego, Łysego, Blondynowatego, Super Przyjaciela, i na pewno nie zostanie Polskim Pop-Idolem. Zapamiętajcie: tandem Gartner-Walczak dostarczy wam emocji o których nie śniło się licencjodawcom zachodnich licencji.

BIG POPIEL. BIG POPIEL. BIG POPIEL. BIG POPIEL. BIG POPIEL


Rozmowa Katarzyny Gärtner z Andrzejem Marią Marczewskim

AMM: Kasiu, Kasieńko cóżeś ty za pani?
KG: Nie żadna pani, Andrzejku, tylko po prostu Kasia, ile razy mam ci o tym przypominać.
AMM: Ja doskonale pamiętam, ale forma publicznej rozmowy powinna być elegancka i jednocześnie uprzejma.
KG: Jestem Kasia i tak niech już uprzejmie pozostanie.
AMM: Ty, jedna z największych, współczesnych, polskich kompozytorek, autorka szlagierów i hitów, do tekstów Osieckiej, Brylla, słynnego "Na szkle malowane", "Mszy beatowej", "Małgośki", nagle zamilkłaś, wycofałaś się z życia publicznego, aby teraz dopiero w chwale powrócić, co się z tobą działo?
KG: Po pierwsze umierałam, a to jest zawsze moment pewnego wyciszenia dla człowieka i rozrachunku z sobą samym, zresztą ty też kilka lat temu zginąłeś na szosie i powróciłeś, znasz więc ten stan z autopsji.
AMM: Znam, kazano mi powrócić i dokończyć to, co rozpocząłem tworzyć, jestem od tej pory innym człowiekiem, mówiąc w największym skrócie.
KG: No właśnie. A ja te kilka lat pomiędzy życiem a życiem spędziłam na lekturze wielu mądrych ksiąg, które rozjaśniły mi to, co było przede mną zasłonięte. I teraz dochodzę powoli do tego co chciałam wiedzieć i staram się stosować tę złotą zasadę w życiu. A poza tym zdążyłam w lesie napisać kilka "drobnych" utworów - operę, dwa musicale, nagrałam kilka płyt.
AMM: A więc nie przestałaś komponować?
KG: Podejrzewałeś mnie o coś takiego? Jasne że nie. Powiem ci więcej, teraz dopiero powstają utwory, których istnienie, kiedyś tylko przeczuwałam, po prostu nadszedł ich czas.
AMM: A twoje słynne kozy, które pasałaś w swoim pięknym zakątku między niebem a ziemią?
KG: Mają się znakomicie, niepokoi mnie tylko kozioł, obsesjonat seksualny, który je prześladuje swoją nadpotencją.
AMM: Znam wielu ludzi z naszej branży którzy nie są gorsi od twojego kozła.
KG: No tak, ale to tylko ludzie, nasz gatunek, wiele jeszcze musi się nauczyć aby zachować swoje dobre samopoczucie i przetrwać w tych dziwnych ale i pięknych czasach.
AMM: Uważasz że te czasy są piękne?
KG: Jasne! I ludzie są piękni, tylko często sami o tym nie wiedzą, sztuka powinna im o tym przypominać.
AMM: Zachowałaś niezwykłą młodość ducha i ciała.
KG: Bo ja jestem młoda, żyję dla swoich małolatów, tworzę z nimi ich muzykę, koncertuję dla ludzi którzy chcą czuć się młodzi, a małolaty na koncertach urządzają nam owację na stojąco-tańcząco, co może być piękniejszego w życiu, jak tworzyć muzykę akceptowaną przez kolejne pokolenia?
AMM: Zawarłaś z kimś jakiś pakt w sprawie swojej duszy?
KG: Oczywiście, z moimi aniołami, rozmawiam z nimi codziennie, one mnie prowadzą i mówią, co jest dla mnie dobre a co nie.
AMM: A twoje słynne wahadełko noszone na palcu ...
KG: A ty gdzie swoje nosisz?
AMM: W kieszonce koszuli.
KG: A widzisz, a ja na palcu, bo szybciej mogę sięgnąć kiedy potrzebuję błyskawicznej odpowiedzi, na ważne pytanie, decydujące o jakimś tam wyborze, istotnym dla mnie.
AMM: Jesteś szamanką?
KG: W pewnym sensie. A to ci przeszkadza?
AMM: Wręcz przeciwnie. Pozwolisz zrobić o sobie film dokumentalny?
KG: Pozwolę, jeżeli to ty go zrobisz, bo już wiesz jaka jestem i nie oszukasz mnie.
AMM: Staram się nie oszukiwać nikogo.
KG: I czujesz że lepiej się z tym żyje?
AMM: Jasne, ale jakie to trudne.
KG: Misiu, jesteśmy stworzeni po to, by na ziemi żyć zdrowo, bogato i szczęśliwie. Nie cierpię agresji.
AMM: I tak żyjesz?
KG: Staram się. A przy tym realizuję marzenie swojego życia. Odnalazłam w naszym kraju sześć wspaniałych, młodych, niezwykle uzdolnionych wokalnie dziewczyn, Ewę, Pati, Agatę, Kasię, Joasię i Karolinę, założyłam własną kapelę rockową, grają w niej małolaty, dla których muzyka jest tworzeniem własnego świata. Z nimi zamierzam podbić Polskę i ¦wiat, który należy przecież wyłącznie do młodych, a młodym jest każdy, kto się nim czuje.
AMM: I tak powstał Katarzyna Gartner Bend.
KG: Wyobraż sobie, jeszcze potrzebuję kilku sponsorów, którzy pozwolą nam zainwestować mądrze swoje pieniądze w program zespołu, jakiego dotąd u nas nie było, jesteśmy tego warci, bo gramy i śpiewamy z takim ładunkiem energetycznym o jakim marzył całe życie Mick Jagger z Rolling Stonesów, nasz idol.
AMM: Jemu się już udało.
KG: Nam też, bo się odnależliśmy, jesteśmy razem, tworzymy wspólnie, a publiczność wali na nasze koncerty i wiwatuje po czterdzieści minut po.
AMM: Warto żyć.
KG: Kotek, żyć zawsze warto, tylko trzeba przy okazji tego życia coś tworzyć dla innych, nie żyje się tylko dla siebie.
AMM: To już wiem, a jaki będzie twój BIG POPIEL?'
KG: Nasz BIG POPIEL, Grześ Walczak, autor pierwszej polskiej rock-opery NAGA napisał nowy, rewelacyjny tekst, nad którym razem pracujemy, dzieje Polski od Popiela do naszych czasów, pierwsza współczesna, rdzennie polska produkcja rock-operowa, to się nie może nie udać, produkcji podjął się Teatr Rampa prowadzony rewelacyjnie przez Witka Olejarza i Krzysia Miklaszewskiego, oni po prostu wiedzą gdzie stoją muzyczne konfitury i umieją do nich sięgać. Po co sięgać ciągle po obce kawałki musicalowe, kiedy możemy tworzyć własne, ciekawsze bo bliższe naszej rzeczywistości. Inwestujmy w polską kulturę, bo obca ma się dobrze i jest upychana wszędzie, a naszą niewielu się przejmuje.
AMM: Politycy są ciągle na etapie twierdzenia, ze Kultura wyżywi się sama.
KG: Każdy rząd zawsze się sam wyżywi kochany, a w Kulturę trzeba inwestować, bo to ona daje świadectwo światu, kim jesteśmy, skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy, a za chwilę okaże się, że po prostu zmierzamy od supermarketu do hipermarketu, i to będzie cała nasza rozrywka niedzielna.
AMM: Kocham cię za to jak myślisz.
KG: Ty mnie kochaj, dla samej istoty miłości, której każdy z nas potrzebuje najbardziej.
AMM: Czyli afirmujemy samą miłość Kasiu?
KG: Jasne, Andrzejku, Mario, i potrzebę TWORZENIA.

 

Teatr Karola Wojtyły i Karol Wojtyła-Prezentacje
współfinansowane są przez
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Logo Kultura Dostępna Logo MKiDN
strona powitalna teatr dramaturgia felietony reżyseria musicale produkcje film Europa Schulz archiwum kontakt
mój kanał YouTube - zapraszam
przesuwaj animację w lewozatrzymaj animacjęprzesuwaj animację w prawo
 

     kom. 602 529 486     facebook

 Wyszukiwarka:

© 2001-2011 Andrzej Maria Marczewski. Wykonanie serwisu www.grupamak.pl

dodatkowe linki pozycjonujace, jeszcze jeden link, ostatni przykladowy link