Apel do mądrości - Z Andrzejem Marią Marczewskim rozmawia Leszek Karczewski

Leszek Karczewski
Gazeta Wyborcza 22.10.03 Nr 251

 

Leszek Karczewski: Przeniósł Pan "Przed sklepem jubilera" z warszawskiej Rampy.

Andrzej Maria Marczewski: Okazało się po prostu że w 25 Rocznicę Pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła II, Teatr Nowy w Łodzi jest jedynym teatrem w Polsce, w którym można grać sztuki Karola Wojtyły. Dyrektorzy innych teatrów nie chcą ryzykować apeli ze swoich scen do ludzkiej mądrości, wrażliwości czy po prostu sumienia. Reżyserowałem dramaty Karola Wojtyły kilkanaście razy w ciągu dwudziestu paru lat - to literatura wyjątkowa, choć wymagająca i nie widowiskowa.


W jakim stopniu premiera jest powtórzeniem dotychczasowych inscenizacji?

Nigdy nie chciałbym podpisywać się pod przeniesionym skądś gotowym przedstawieniem, jak to bywa na przykład z licencjonowanymi musicalami, przekazywanymi przez producenta kolejnym teatrom w jednej kanonicznej inscenizacji. To praca dla inspicjenta. "Przed sklepem jubilera" jest koprodukcją Teatru Nowego ze Stowarzyszeniem Studio Teatr Test z Warszawy. Nowi wykonawcy zawsze powodują że powstaje też nowy spektakl, ponieważ to oni są jego duszą. Czasem ludzi dziwi że po raz kolejny, tym razem siódmy, pochylam się nad tym samym tekstem: ale ja jestem teraz bogatszy o doświadczenie tych 23 lat które minęły od prapremiery "Sklepu", i o interpretację aktorów, którzy grali w nim dotychczas. Jadwiga Andrzejewska, która dzisiaj kreuje Teresę, matkę Krzysztofa , w pierwszych inscenizacjach w Płocku w 1981 roku i w Bydgoszczy w 1991 r. grała młodą Monikę. Taka aktorka dysponuje dojrzalszym spojrzeniem na rolę, niż ktoś, kto stara się zżyć z postacią przez zaledwie dwa miesiące prób. Aurelia Sobczak jest dzisiaj zupełnie inną Anną niż rok temu, dojrzalszą, głębszą, mądrzejszą, Andrzej Baranowski to zupełnie inny Adam niż poprzednio, Krzysztof Miklaszewski, legendarny "kantorowiec" buduje dzisiaj w innych wymiarach swojego Stefana. Nową część obsady tworzą Monika- Gabriela Czyżewska absolwentka Akademii Teatralnej w Krakowie i Andrzej/Krzysztof- Paweł Kropiński, jeszcze student łódzkiej PWSFTviT, oraz Jubiler- Waldemar Czyszak, czołowy aktor zespołu Teatru Polskiego w Bydgoszczy za mojej kadencji. Przywiązuję wielką wagę do aktorów, ponieważ ich zadanie jest najtrudniejsze: muszą uczciwie odnaleźć i przekazać prawdę swojego rozumienia tekstu. Ja mogę jedynie im w tym pomóc. Podsunąć klucz...


A co z kluczem dla widzów: przed nimi zadanie wysłuchania szeregu statycznych monologów, z wyciętym tradycyjnym konfliktem...

W tym dramacie konflikt tkwi w postaciach, w ich wyborach moralnych. Nie próbuję jednak "dorabiać" dialogu - ale raczej delikatnie teatralizuję relacje między bohaterami. Tak jest w pierwszej sekwencji Teresy, gdzie ten sam aktor gra jej młodego narzeczonego ze wspomnień, aby w ostatniej części spektaklu zagrać syna z ich związku, syna zapatrzonego w mit swojego ojca, który zginął tuż po jego narodzeniu. Ponadto pewne części tekstu przeniosłem w obszar działania scenicznego. Cała trudność realizacji tego dramatu polega na odnalezieniu wspólnej z widownią płaszczyzny porozumienia, która pozwoliłaby mówić serio o rzeczach ważnych, i komunikować się na poziomie emocji i serca. Widziałem w życiu wiele spektakli, perfekcyjnych warsztatowo, ale pustych i nie obchodzących nikogo; oglądałem też spektakle biedne, poczochrane, niedoreżyserowane, a jednak widzowie odczuwali je jako ważne. Od 20 lat z okładem obserwuję publiczność na swoich spektaklach sztuk Wojtyły: starsi często płaczą, młodzi patrzą w skupieniu, ponieważ w losie samotnej matki wychowującej ukochanego syna, czy nieudanego małżeństwa usiłującego połatać swoje wspólne życie, a wreszcie w desperackiej próbie młodych, budujących swoje prawdziwe uczucie wbrew światu i doświadczeniom wyniesionym ze swoich domów, wszyscy mogą się odnaleźć. Na tym polega wielkość tej literatury, że po 43 latach od powstania wciąż niesie myśli ważne dla następnych pokoleń.


Obok tych postaci są jeszcze dwie: tajemniczy Jubiler i Adam, w którym widzi się zwykle porte parole autora.

Uczeni teologowie dziwią się: jak w ogóle można zagrać Jubilera, skoro jest upostaciowaniem Boga? Ja widzę w nim raczej ludzkiego przyjaciela, duchowego przewodnika, który ma prawo nam przypominać, że istnieją sprawy fundamentalne, wobec których musimy się jakoś określić chcąc zachować swój ludzki wymiar. A postać Adama ? Karol Wojtyła był znakomitym duszpasterzem młodych, rozumiał ich doskonale, radził im jak rozwiązywać najtrudniejsze problemy pozostając w zgodzie z samym sobą, pewnie posługiwał się na co dzień innym językiem na wspólnych spływach kajakowych, czy wyprawach narciarskich, ale sens Jego wypowiedzi zamknięty został precyzyjnie w tym dramacie. Adam jest u nas też duszpasterzem, który pozostaje blisko ludzi w przełomowych dla nich momentach.


"Przed sklepem jubilera" to sztuka o ziemskiej miłości Amor, która odbija boskie miłosierdzie Caritas. Czy będzie to także spektakl dla widzących w miłości Erosa?

To spektakl dla tych, którzy potrzebują duchowego zamyślenia. Ale może niewierzący, czy ci zatopieni wyłącznie w prostej cielesności zechcą poznać inne wymiary, o których pewnie już nie raz słyszeli, a może po prostu zafascynuje ich charyzmatyczny Autor. To ciekawe, co sztuka w nich pozostawi... W każdym razie ja, po każdym spektaklu będę do dyspozycji publiczności, jeśli poczuje potrzebę rozmowy.

Teatr Karola Wojtyły i Karol Wojtyła-Prezentacje
współfinansowane są przez
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Logo Kultura Dostępna Logo MKiDN
strona powitalna teatr dramaturgia felietony reżyseria musicale produkcje film Europa Schulz archiwum kontakt
mój kanał YouTube - zapraszam
przesuwaj animację w lewozatrzymaj animacjęprzesuwaj animację w prawo
 

     kom. 602 529 486     facebook

 Wyszukiwarka:

© 2001-2011 Andrzej Maria Marczewski. Wykonanie serwisu www.grupamak.pl

dodatkowe linki pozycjonujace, jeszcze jeden link, ostatni przykladowy link