Teatr Życia

Andrzej Maria Marczewski jeden z największych współczesnych polskich inscenizantów - absolwent Wydziału Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, reżyser, scenarzysta, eseista. Długoletni dyrektor teatrów: w Wałbrzychu, Płocku, Warszawie, Bydgoszczy, założyciel i aktualny dyrektor Studio Teatr Test - teatr mentalny w Warszawie.


Żyjemy nie rozglądając się za uważnie wokół. To raczej my stanowimy dla siebie najistotniejsze centrum. To ono dyktuje nam sposób zachowania się wobec różnych sytuacji i różnych ludzi. Jesteśmy pępkiem swojego świata, wokół niego tłoczą się jakieś inne światy, ale nie zawsze je dostrzegamy. I tak toczy się życie.


Dyktujemy mu swoje warunki bo przecież chcemy coś osiągnąć, gdzieś dojść, z czegoś się cieszyć. Czasami pozwalamy, aby Sztuka stworzyła nam nowe horyzonty myślenia, czy pozwoliła zrozumieć lepiej, to co rozumiemy kiepsko. Niekiedy tęsknimy, aby czuć się do czegoś powołanym, ponieważ posłannictwo uszlachetnia człowieka i pozwala czuć się potrzebnym. Niektórzy nawet zadają sobie od czasu do czasu pytanie: po co ja żyje? A odpowiedź, o którą nie tak łatwo, bo jesteśmy coraz bardziej wymagający wobec siebie, czasami przesądza o naszym dalszym losie. Skoro już rozumiem po co żyję, moje życie nabiera pełni, a nawet sensu, staje się bogatsze o uczucia innych. Każdy to w końcu pojmuje, żyjemy dla innych. Tylko zazwyczaj z praktyką mamy kłopoty. No bo relacje: rodzice - dzieci łatwo zrozumieć, w sumie łatwo też je praktykować. Rodzice "urabiają się po łokcie", jak to się ładnie określa, aby zapewnić dzieciom dobry start w życiu. To ich obowiązek, czasami nawet przyjemność obserwować, jak to nasze "przedłużenie gatunku" brnie samodzielnie, pokonując zmyślne zasadzki życia. To prosty przykład. Trudniejszą sprawą jest zrozumienie, że obok nas żyją ludzie niepełnosprawni, nazywani czasami eufemistycznie, sprawni inaczej. Może nawet rozumiemy tę sytuację, tylko nie sytuujemy jej w swojej bliskości. Bo któż się naprawdę zastanawia, co to może oznaczać, jak wygląda ten świat, nasz wspólny świat od drugiej strony? Świat nas niepełnosprawnych, zdanych na opiekę, pomoc, łaskawość sprawniejszych, póki co, ale wiecznie zapędzonych przyjaciół, opiekunów, krewnych. Pochłoniętych wyścigiem za ulotnościami życia. Gdzie się nasze drogi stykają, czasami nawet przecinają, poza świadczeniem sobie drobnych uprzejmości? A świadczymy sobie nawzajem, ponieważ każde doświadczenie ludzki wywołuje refleksję. Jak ja bym się zachował na jego, jej miejscu? Co bym czuł, jak reagował? Jak potoczyłoby się moje życie gdybym doświadczył jego, jej losu? Co bym zyskał a co stracił? Ja przykuty do wózka, ja bez ręki czy nóg, ja niewidomy, ja z porażeniem mózgu, z epilepsją, ja zdany na życzliwość i pomoc - twoją. I ja prawie zdrowy, bo kto do końca może o sobie powiedzieć, że jest zdrowy, i jak długo będzie, zatrzymuje się w swoim biegu do czegoś, czego? I zastanawiam się co bym zrobił na moim, tamtym miejscu? Miejscu po drugiej stronie moich obecnych doświadczeń. Ta chwila jest bardzo ważna, dla jednego i drugiego. Ja, ponieważ w ten sposób tworzymy jedno Ja, o różnych doświadczenia, i jedno doświadczenie wzbogaca drugie. Ta zawiłość lingwistyczna jest oczywistością w wymiarach serca. Na tej płaszczyźnie wszyscy jesteśmy połączeni ze sobą, stanowimy jedność, ponad życiowymi podziałami. A dzielą nas rzeczy nieistotne, małe niegodne naszego człowieczeństwa, których w chwili refleksji na ogół wstydzimy się. Żyjemy rozpięci między poziomem dobrobytu a poziomem nędzy, tak to wygląda kiedy patrzymy na naszą sytuację z zewnątrz. Wewnętrznie tworzymy jedność, chociaż tak trudno o tym codziennie pamiętać. Mądry Teatr Życia. Wychodzimy na jego scenę, aby w promieniach świateł reflektorów, korzystając z mikrofonów i nagłośnienia zwierzyć się sobie - nam z rzeczy najistotniejszych, najintymniejszych o których rozmawiamy tylko ze sobą, wewnętrznym monologiem, piosenką, poezją, która się do swoich korzenia, a kto z nas wie, jak głęboko te korzenie penetruje świat, jakich sensów dotykają i czym się żywią. Mądre to miasto, które otwiera szeroko scenę swojego Teatru Życia. Jesteśmy wnoszeni w wózkach na jego deski, podprowadzają nas do mikrofonów, zapalają światła, wkładają w ręce drobne rekwizyty. Ale to my kochamy, my pytami, my niepokoimy się o świat, w którym przyszło nam żyć.

To jest nasz świat, chociaż nie możemy przemierzać go krokami, nie widzimy jego kolorów, a czasami mamy nawet trudności z odwróceniem głowy. My dziesięcioletni dojrzewający, my po pięćdziesiątce. My, piękne, zgrabne dziewczyny i siwi panowie. To my gramy w Teatrze Życia. Wydawało by się, że opisuje kolejną utopię, wczesnego, polskiego kapitalizmu, że zawody sportowe niepełnosprawnych to rzecz już oczywista, zaakceptowana przez świat, ale publiczne działania artystyczne, w blasku reflektorów, na scenie, to jeszcze nam daleko do tego. Otóż nie. Po malarstwie wszelkich działaniach plastycznych, wykonywanych przeważnie w warunkach domowych, a pokazywanych publicznie, otworzyły się podwoje prawdziwego Teatru przed tymi wszystkimi, którzy go potrzebują, aby móc się wypowiedzieć, publicznie przed światem. I tak powstał w mieście Grudziądzu, dzięki niespożytej energii Krystyny Grabowskiej (warto zapamiętać to nazwisko, bo to kolejny Dobry Człowiek naszego niezbyt dobrego świata) prawdziwy Teatr Życia, który przybrał solidną nazwę Ogólnopolski Przegląd Twórczości Osób Niepełnosprawnych, czyli w skrócie OPTAN.

I stał się cud, bo i tak właśnie stają się cuda. Działania Dobrej Krystyny znalazły wsparcie kolejnych Dobrych Ludzi, powstała Rada Programowa, czyli do kolejnych działań włączyli się: Marek Allaszewski, Ernest Bryll, Krzysztof Daukszewicz, Jacek Frankowski, Andrzej Jaroszewski i Tadeusz Woźniak. I tak Siedmiu Wspaniałych, a raczej siedmioro, ponieważ Dobra Krystyna pozostała nadal kobietą, ruszyła w bój aby podbić serca sponsorów, gdyż jak dobrze wiemy, w kapitalizmie nic bez sponsora nie nabierze właściwego rozmachu. Przetargi serc na głównego sponsora wygrało Deawoo Towarzystwo Ubezpieczeniowe S.A. A potem sypnęli się następni bo nikt nie chciał być gorszy w konkurencji serc.

Trzecia edycja Przeglądu poruszyła sumienia pozostałych, bo udała się nad wyraz. Prawie setka startujących osób w konkursie muzycznym, plastyczny i recytatorskim udowodniła, że inicjatywa Wielkiej Grabowskiej trafiła w dziesiątkę oczekiwań. Koniec chowania się po domach, koniec stresu czy podołam, koniec schodzenia z oczu innym. Wszyscy wiemy czym jest chrzest sceny, wyjście z kulis w jasne, światła reflektorów, przed oczy i serca innych, nawet najżyczliwszych, ale zgromadzonych po drugiej stronie rampy, oczekujących od nas przekazu serca. Prostego, uczciwego, wiarygodnego.

Nawet starzy aktorzy, wyjadacze różnych scen mają z tym kłopoty, bo albo człowiek na scenie jest wiarygodny i prawdziwy, albo nie jest i powinien jak najszybciej zejść. Wszyscy konkursowi wykonawcy byli prawdziwi i wiarygodni, a Grand Prix bo jakże bez niego może się obyć zdobyła przykuta do wózka, recytująca własną poezję Lilla Latus. Przykuta to oczywiście określenie z innej epoki. Lilla jeździ samodzielnie samochodem, wydaje swoje wiersze, uczy angielskiego, porusza się na wózku tak jak my na nogach, drobną uciążliwość stanowią jedynie stopnie. Jej poezja pełna jest delikatnego erotyzmu, partnerstwa wobec świata, otwartości na wszystkie jego zjawiska. Mieszka i pracuje w Zduńskiej Woli.

Zadedykowała mi swój tomik "Zapach dotyku" z uśmiechem i serdecznością. W przyszłym roku będzie współjurorką, w ten sposób zrównaliśmy się z Amerykańską Akademią Oskarów. Teatr Życia pozwolił jej podarować swoją, jakże delikatną, poezję innym, a również zostać obdarowaną sztuką pozostałych uczestników spotkania. Czegóż można oczekiwać w życiu więcej, poza dawaniem siebie i przyjmowaniem darów serca innych. Jakich innych? To przecież My jesteśmy, tylko My i aż My. A M to znaczy Miłość, wprawdzie tylko w polskim języku, ale znając operatywność Boskiej Grabowskiej, za rok dowie się o nas Europa. I zanim nas wpuści do swojej Unii, Teatr Życia nazywany tam po prostu Theatrum Vita podbije świat. Sponsorzy wszystkich krajów łączcie się.


Andrzej Maria Marczewski

Teatr Karola Wojtyły i Karol Wojtyła-Prezentacje
współfinansowane są przez
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Logo Kultura Dostępna Logo MKiDN
strona powitalna teatr dramaturgia felietony reżyseria musicale produkcje film Europa Schulz archiwum kontakt
mój kanał YouTube - zapraszam
przesuwaj animację w lewozatrzymaj animacjęprzesuwaj animację w prawo
 

     kom. 602 529 486     facebook

 Wyszukiwarka:

© 2001-2011 Andrzej Maria Marczewski. Wykonanie serwisu www.grupamak.pl

dodatkowe linki pozycjonujace, jeszcze jeden link, ostatni przykladowy link