Dr Sławomir Adam Sówka

 

Biotechnolog, terapeuta i trener, wykładowca Rockefeller University & Fachhochschule Sankt Poelten w Austrii. Przez ponad 10 lat zajmował się badaniami nad alergiami, nowotworami i fizjologią organizmu na uniwersytetach w Wiedniu, Zurychu oraz Memorial Sloan - Kettering Cancer Center w Nowym Jorku. Aktualnie prowadzi warsztaty rozwoju osobistego, m.in. dla Austriackiego Instytutu Rozwoju Gospodarki i Conscious Communication Institute w Stanach Zjednoczonych. Zajmuje się konstelacjami rodzinnymi, ukończył dwuletni cykl szkoleniowy ustawień rodzinnych w Instytucie Hellingera w Landshut w Niemczech. Poza tym prowadzi autorskie warsztaty "Sztuka Ekstazy", "Transowe Kroniki", wspólnie z Donem Conreaux "Trening Mistrza Gongu", szkolenia dla firm i działalność koncertową grając niekonwencjonalną muzykę o specyficznym, niepowtarzalnym nastroju, opartą na improwizacji. Mieszka w Wiedniu i Kazimierzu Dolnym, jest producentem Festiwalu Kazimierskie Inspiracje.

Prowadząc szkolenia dla biznesmenów, jako jednej z metod, używasz transu. Trochę to zaskakujące, bowiem trans kojarzy nam się jednoznacznie ze śpiewem i tańcem szamanów.

Ale również z pewną intensywnością. A intensywność tę możemy osiągnąć zarówno poprzez specyficzny śpiew czy taniec, jak również recytowanie sutr, mantr czy modlitw. Również poprzez medytację. Bo czym jest trans? To przecież nic innego jak głębokie oczyszczenie na wszystkich poziomach - duchowym, emocjonalnym, psychicznym, życiowym.

Erika Bourguignon z State University w Ohio, badała ze swoim zespołem przy finansowym wsparciu państwowego National Institute of Mental Health różnorodne formy transu w 488 grupach etnicznych różnych krajów i kontynentów i udokumentowała, że 92 procent tych społeczności kultywuje grupowe formy uzdrawiającego transu. Trans jest najwidoczniej integralną częścią ich życia.

Pracuję z ludźmi różnych branż i zaobserwowałem, że w każdym z nas jest głęboka potrzeba przeżycia transu. Jest ona tak elementarna jak jedzenie, picie, sen. I w zależności od ludzi, od ich profesji i stopnia akceptacji, pojawiają się różne słowa, które ten stan określają. Niektórzy używają słowa ekstaza, niektórzy trans, a w świecie zawodowym używa się określenia flow, czyli przepływ. A jeśli brak pojawiającego się w transie intensywnego przeżycia, to tak naprawdę brakuje w naszym życiu czegoś bardzo, bardzo istotnego.

I dlatego sięgamy po alkohol?

Dokładnie. I dla jednego intensywnym przeżyciem jest "szalony" taniec, a dla drugiego chwila w ciszy. To rzecz indywidualna. A jeśli tego brakuje, wtedy często powstają uzależnienia - alkohol, narkotyki. Typowy, patologiczny trans, to właśnie stan "odlotu" związany z narkotykami.

Ludzie, którzy regularnie medytują, w naturalny sposób rezygnują z używek. To znaczy, że jeśli będziemy doświadczać transu, będziemy zdrowsi?

Zdecydowanie tak. Trans uwalnia blokady fizyczne, emocjonalne. Stres, frustracje, które zapisały się w ciele, zaczynają wychodzić na zewnątrz. Podczas transu często pojawia się ból fizyczny w miejscach, w których mamy problemy. Człowiek skonfrontowany przez ból, może odnaleźć w swojej wewnętrzej przestrzeni jego emocjonalne czy duchowe źródło, przyjąć wewnętrzny obraz przekształconego archetypu czy rozwiązanie, które utoruje drogę do autentycznej zmiany. I to, co jest dla mnie w pracy w bezczasowej przestrzeni transu najwspanialsze, to brak potrzeby analizy. Nie musimy zastanawiać się, skąd wzięło się w nas tyle złości czy lęku. Najważniejsze, że podczas transu napięcia fizyczne czy emocjonalne wychodzą na powierzchnię i mogą być uwolnione. Poprzez kultywowanie ekstatycznego transu życiowa droga będzie stawała się lżejsza. A umiejętność wchodzenia w trans ma każdy, jest ona przekazywana w naszych genach.

Uważa się, że człowiek, jako istota, jest dobry, harmonijny. W takim razie poprzez trans docieramy do swojej prawdziwej natury? Do dobrostanu?

Tak, wierzę że tak jest, a dobrostan należy kultywować. I możemy robić to właśnie poprzez trans, gdyż dobrostan jest właśnie jego efektem. Jest wiele metod wejścia w trans. Dla niektórych będzie to na przykład śpiew gospel, koncert free jazzowy czy koncert gongów. Dla innych, którzy są typem kinestetycznym, będzie to taniec - od dynamicznego, żywiołowego po monotonny ruch, tak jak w tańcu sufickim. Dla jeszcze innych - praca z oddechem (rebirthing, joga kundalini) czy ćwiczenia tai chi.

Skoro jest tyle metod, to co takiego wspaniałego jest w tej, którą ty proponujesz?

Pracuję dwiema metodami. Pierwszą jest trans według antropolog Felicitas Goodman, która prowadząc wieloletnie badania opisała około 80 pozycji transowych, występujących w tej samej formie w kulturach bardzo sobie odległych (w starożytnej Grecji, Egipcie, u ludów Ameryki ?rodkowej czy na Syberii). Każdej z tych pozycji przypisany jest określony temat, na przykład regeneracja i energetyzacja, odnowa męskości czy kobiecości, kontakt z przodkami etc. Jeśli rytm wprowadzający w trans (210 - ciu uderzeń na minutę) połączymy z odpowiednią pozycją, wtedy możemy wejść w obszar podświadomości związany z konkretnym tematem, który dla konkretnego klienta, czy dla grupy, z którą pracuję, jest w tym momencie najważniejszy. Na przykład stwierdzam, że grupa jest szczególnie zmęczona i wtedy proponuję pozycję niedźwiedzia, która jest głęboko energetyzująca i pozwala pozbyć się energetycznych śmieci. Jeśli grupa składa się z osób, które porzuciły właśnie stary zawód i szukają nowych zawodowych pomysłów, wtedy wybieram pozycję "narodzeniową" (sugerującą tworzenie siebie na nowo), albo pozycję szamana z Lascaux, czyli podróż duszy, w której ludzie bardzo często doświadczają konkretnej wizji, objawiającej jak pokierować swoim życiem.

Trans według Goodman jest transem świadomym, to znaczy, że jakaś cząstka nas pozostaje w przestrzeni, w której jesteśmy i słyszymy, co wokół nas się dzieje. Jest to bezpieczne i przyjazne, zwłaszcza dla osób, które doświadczają transu po raz pierwszy.

Drugą metodą jest uzdrawianie dźwiękami gongów, które w moim odczuciu doświadczalnym mają olbrzymie niewykorzystane do końca możliwości leczenia, zarówno w procesie indywidualnym jak i grupowym, w czystej formie jak i w kombinacji z innymi formami terapii, pracy z ciałem i coachingu.

Na gongach gra sporo osób ...

Ogromne zainteresowanie oddziaływaniem gongów związane jest z ich uniwersalnymi i wielowarstwowymi możliwościami. Absolwentami naszego Treningu Mistrza Gongu są m.in. obecny prezydent Słowenii, duża grupa wybitnych muzyków, terapeutów i szkoleniowców. Formy, jakie stosuję na codzień, wykorzystujące niemal czterdziestoletnie doświadczenia Dona Conreaux i sześcioletnie moje własne, to koncerty, sesje indywidualne, "kąpiele w dźwiękach gongów", przy których pozycja leżąca wspomaga wejście w trans, oraz rytuał Gong Pudża. Prowadzę również, wspólnie z Donem Conreaux, Trening Mistrza Gongu.

W przestrzeni rytualnej lub terapeutycznej, strumień wibracji tych starożytnych instrumentów prowadzi nas poza, i ponad dźwięk i obrazy, pozwalając wziąć udział w transformujących i uzdrawiających wewnętrznych procesach. Gong Pudża to bardzo intensywny proces oczyszczenia i regeneracji, która trwa, w nieprzerwany sposób, od godzin wieczornych do wschodu słońca. Doświadczenia uczestników zanurzających się w strumieniu dźwięków wielu gongów, czy śpiewu alikwotowego, są często niezwykle intensywne i zaskakujące. Na jednej z ostatnich Pudży, uczestniczka, cierpiąca na depresje i przyjmująca leki psychotropowe, obudziła się z uczuciem- "jestem teraz bardzo silna". Całonocny rytuał oczyszczenia może zadziałać na poziomie fizycznym, emocjonalnym i duchowym. Potężne oczyszczenie, które ma miejsce w tym rytuale pomaga wygenerować energię konieczną do realizacji założonych intencji i celów.

Czy dobrodziejstw gongu doświadcza też grający?

Trans obejmuje nie tylko słuchaczy, lecz także grających, a wiemy, że gdy osoby zajmujące się masażem, bioenergoterapią czy psychoterapią, wchodzą w stan transu, następuje pomiędzy nimi a odbiorcą totalny rezonans (tzw. rezonans holistyczny). Prowadzący i odbiorca są do siebie idealnie dostrojeni. W tradycji jogicznej ten transowy stan, który pragnął osiągnąć każdy jogin, określa się jako turia. Jeśli zbadać wszystkie parametry krwi, ciśnienia, fal mózgowych, to człowiek, będący w transie, jest w głębokim śnie, lecz jednocześnie jest całkowicie świadomy tego, co z nim i wokół niego się dzieje. Turia to najwyższy stan - dobrostanu i maksymalnego rezonansu ze wszystkim, co nas otacza. Jogini, aby go osiągnąć, potrzebują lat pracy. Olbrzymia moc i magia gongów polega na tym, że wprowadza w ten stan niemal każdego.

Dlaczego Pudżę prowadzisz w nocy?

Dlatego, że wtedy łatwiej jest nam skoncentrować się na przestrzeni wewnętrznej. Tak jesteśmy skonstruowani. Taki jest rytm przyrody. I wiedzą o tym szamani całego świata, którzy tradycyjnie pracują nie w dzień, lecz w nocy.

Potwierdzeniem, na jak głęboko udało się odbiorcom wejść w trans, jest cisza po zakończeniu grania. Im dłuższa - tym lepiej. Niedawno pracowałem z grupą joginów w Katowicach. Przez pół dnia ćwiczyliśmy jogę, medytowaliśmy, a potem przez godzinę graliśmy im na gongach. Ponad 5 minut po zakończeniu nikt się nie odzywał, nie zmieniał pozycji. Cisza jest momentem bardzo szczególnego połączenia, bardzo głębokiej regeneracji. Ludzie na Bali, nie modlą się do boga, który wygląda jak człowiek, tylko modlą się do Wielkiej Ciszy. Bo w ciszy zawarte jest wszystko. Jest, co brzmi jak paradoks, dynamika. Jeśli jestem w stanie wyeliminować natłok myśli i w pełni doświadczyć ciszy, to wtedy, gdy z niej powracam, na ogół wyłania się zupełnie nowa jakość.

Każdy człowiek chce być kreatywny. A trans to znakomicie uruchamia. Człowiek "powracający" z transu zawsze czuje się odświeżony, doenergetyzowany, uniesiony. Ma mniejszy natłok myśli, oryginalne pomysły. A to, co stworzy, będzie piękniejsze, łagodniejsze, skuteczniejsze. Bardzo często pojawia się też coś, co było w jego życiu pewnym potencjałem, którego nie dostrzegał. Trans jest biologiczną bramą do szerszej rzeczywistości i zmienionego postrzegania. Uzdrawiające efekty Gong Pudży zaobserwowaliśmy wielokrotnie między innymi u ludzi z chronicznymi bólami kręgosłupa, schorzeniami reumatycznymi, czy też wypalonych zawodowo, zanurzonych w depresji i symptomach psychosomatycznych. Częste sesje gongowe dają wgląd w głębokie warstwy osobowości i przerywają mechanizmy wytwarzające napięcia w ciele.

Gongi, które są narzędziem twojej pracy transowej, przywracają też prawidłową częstotliwość naszym komórkom, co powoduje, że zdrowiejemy.

To bardzo skrócone wyjaśnienie, ponieważ gong działa w bardzo intensywny sposób i w wielu płaszczyznach. I jakkolwiek byśmy się nie starali opisać jego możliwości, zawsze będzie to tylko cząstka jego potencjału. Jest jedynym instrumentem, który zawiera w sobie wszystkie dźwięki podstawowe, wszystkie alikwoty. A alikwoty (co zostało naukowo udokumentowane) stymulują mózg w różnoraki sposób, uaktywniając nowe pokłady naszego kreatywnego potencjału. Oprócz tego powodują one synestezję, czyli łączenie różnych zmysłów. Na przykład słuchasz muzyki, zamykasz oczy i widzisz obrazy. Albo widzisz jakieś zdjęcie i nagle czujesz zapach truskawek, bo przypomniałaś sobie, że jadłaś je w podobnym miejscu. Okazuje się, że ludzie o wysokim poziomie kreatywności ( umiejętności tworzenia sztuki artystycznej, czy sztuki kulinarnej, kreowania nowych miejsc pracy, tworzenia takiego stylu życia, w którym dobrze się czujesz), mają w szczególnym stopniu rozwiniętą umiejętność synestezji.

Poprzez gong możemy również skontaktować się z własnym wnętrzem. Bardzo często przychodzą do mnie ludzie, którzy mówią, że zupełnie nie pamiętają swoich snów. A to znaczy, że nie chcą czegoś zobaczyć, nie chcą się z czymś skonfrontować. Niektórzy używają w tym kontekscie słowa: karma. Każdy z nas jest nią w jakiś sposób obciążony - jeden ma problemy ze zdrowiem, drugi nie może ułożyć sobie związku, trzeci ma związek i zdrowie, ale nie może zarobić pieniędzy. Jeśli ktoś nie pamięta swoich snów, to znaczy, że odrzuca swoją karmę emocjonalną. Nie jest połączony ze sobą. Nie zna swojego potencjału, swoich talentów, nie zna swoich obciążeń. Działa w myśl tego, co zostało mu narzucone.

I tutaj gongi są olbrzymią pomocą, dlatego, że w trakcie nawet krótkiego 45 - cio minutowego gongowania, bardzo często wyłaniają się intensywne sny, które są dla tych ludzi dodatkową informacją. Gongi uwalniają ślady karmy emocjonalnej. To się absolutnie potwierdza, we wszystkich obszarach, dla bardzo różnych ludzi, niezależnie od tego, czy w to wierzą czy nie. Tak na marginesie: w języku arabskim słowo trans - waid, oznacza poszukiwanie.

Gongowe sesje stosowaliśmy z pozytywnymi skutkami również jako wspomaganie terapii uzależnień. A najtrudniejsze uzależnienia, to często emocjonalne: n.p. przekonanie, źródłem mojego szczęścia jest moja kobieta, mój mężczyzna. Jeśli ten schemat przestaje funkcjonować zaczyna się walka. Jedynie najodważniejszym udaje się przejść od walki do tworzenia. I tę umiejętność wyzwala trans.

Teatr Karola Wojtyły i Karol Wojtyła-Prezentacje
współfinansowane są przez
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Logo Kultura Dostępna Logo MKiDN
strona powitalna teatr dramaturgia felietony reżyseria musicale produkcje film Europa Schulz archiwum kontakt
mój kanał YouTube - zapraszam
przesuwaj animację w lewozatrzymaj animacjęprzesuwaj animację w prawo
 

     kom. 602 529 486     facebook

 Wyszukiwarka:

© 2001-2011 Andrzej Maria Marczewski. Wykonanie serwisu www.grupamak.pl

dodatkowe linki pozycjonujace, jeszcze jeden link, ostatni przykladowy link