Wypowiedzi Widzów o "Sklepach cynamonowych" w Teatrze Dramatycznym im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku - 2005 r.

Czat Gazeta Płocka o "Sklepach cynamonowych"

 

Fan

Pani redaktor jak zwykle nie podobało się przedstawienie (pewnie nie czai bazy). Kto był niech pisze co o tym myśli. Chodzi o "Sklepy Cynamonowe" Bruno Schulza w reżyserii Andrzeja Marii Marczewskiego. Moim zdaniem ładne w obrazach, świetna- dobrze ilustrująca i monumentalna muzyka,trudny wątek i za mało formy. Ale przecież każdy widzi to inaczej, bo każdy posiada inną wyobraźnię, a jest to przedstawienie z gatunku "wizyjnych". Tak więc czym bogatsze mamy wnętrze tym więcej "wyniesiemy" z tego przedstawienia. Pani redaktor nie wyniosła nic!

niuniuś

Byłem, widziałem, nie rozumiem. Faktycznie przedstawienie do łatwych nie należy i nie każdemu zapewne będzie dane zobaczyć "o co chodzi", ale to nie znaczy, że jest BE! W/w pani już chyba faktycznie nie po raz pierwszy czepia się tego, co robi się w teatrze, ale w tym wypadku nie ma się czym przejmować... ("w tym wypadku" czyt.: krytyką z ust tej pani). Może ma ciężki okres (ile dana kobieta ma lat - nie w tym problem?), lub ktoś z teatru jest na jej czarnej liście... Mnie akurat muzyka podobała się okrutnie, scenografia również - zimna, ale mówi dużo! Co do aktorów wyróżniłbym pana Mąkę, szczególnie za dużo mówiący "taniec kondora". A tak wyrobionemu smakowi teatralnemu jak p. redaktor polecałbym natomiast skupienie się nad "Klanem" czy "M jak miłość". No, chyba, że baaardzo zapragnie wejść do TEATRU, to ewentualnie "Tryptyk Rzymski". :) Chociaż nie, "Tryptyk" zamieńmy na "Kota w butach"..., hm... nie wiem... to też może być za bardzo wymagające przedstawienie... :)

dwadziewiecel

Też byłem pod wrażeniem, gdyż po prostu nie wyobrażałem sobie "Sklepów..." na scenie. A jednak można. Brawo Marczewski. Brawo Berner (za muzykę i płynący z niej niepokój). Brawo (wreszcie) Mąka za wspaniałą rolę ojca. Podobał mi się zwłaszcza gdy wypowiadał "traktat o manekinach" (czy ktoś pamięta, krótki ale wymowny "taniec z krzesłem"). Lekko nużąca była tylko pierwsza część (ta o sensie i słowie). Potem wszystko grało jak w zegarku. Również do gry pozostałych aktorów nie ma zastrzeżeń. A pomysł z Bałą - świetny i trafiony.

Mam propozycje - Marczewski na stałe w Płocku...

a

A ja zgadzam się z opinią Gazety. Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania, ale to było naprawdę cienkie przedstawienie. Zabrakło ducha Schulza, tajemniczości, misterium, niesamowitej metaforyki. Posklejano w sposób,dla mnie dość przypadkowy, różne fragmenty prozy pisarza tworząc mało przekonującą całość. Obronił się jedynie J. Mąka i, co jest zaprzeczeniem twierdzenia p. MO, muzyka przedstawienia. A jeśli idzie o opinie wspomnianej pani, nie zawsze są tak krytyczne jak ta, Drodzy Forumowicze! O "Opowieści wigilijnej" wypowiadała się b. pochlebnie, a na mnie ten spektakl też nie zrobił wrażenia... Rozumiem,że teraz nastąpi atak :).

p.s. NADMIENIAM,ŻE NIE OGLŹDAM "KLANU". Pozdr.

Fan

Spoko! Ataku nie będzie! Każdy ma prawo do własnej oceny. Jeżeli jednak ktoś potępia w czambuł wszystko od początku do końca, to mam wrażenie, że jest albo nieobiektywny, albo źle nastawiony lub nie oglądał przedstawienia. Nie jest możliwe bowiem, żeby z całości sztuki nie spodobał się choćby jedna scena, jeden aktor, czy fragment muzyki! A nazwanie części centralnej (kubistycznej w swojej formie) scenografii jakimś przepierzeniem, to chyba nieporozumienie! Pozdrawiam! Odsyłam do artykułu.

libertyn

Nie jest możliwe bowiem, żeby z całości sztuki nie spodobał się choćby jedna scena, jeden aktor, czy fragment muzyki!

Zapewniam cię, że w płockim teatrze to jest możliwe :)

ang_2

I o to właśnie chodzi. Prawdziwa sztuka zawsze wywołuje dyskusje. Jednym się podoba, drugim nie. Właśnie dlatego każdy powinien to zobaczyć, żeby mógł sobie wyrobić własne zdanie.

iwo

Za trudne na Płock, za ambitne, udziwnione. Ten spektakl nie porwie tłumów, niezależnie od wieku i upodobań. Plusem była muzyka i Mąka. Ale całość nie do przełknięcia, niestety!

Fan

Dlaczego za trudne na Płock ? Czy płocczanie są mniej inteligentni i oczytani niż mieszkańcy innych miast? To samo przedstawienie według tego samego scenariusza i w tej samej reżyserii odniosło duży sukces na Festiwalu Sztuk Shulzowskich w Drohobyczu. A w oczach wybitnych znawców zyskało duże uznanie. Teatr powinien wystawiać sztuki różne, a nie tylko te lekkie łatwe i przyjemne (żeby broń boże widz żylaków na mózgu nie dostał) ! To tak jakby żądać od dyrektora muzeum, żeby wystawiał tylko jelenie na rykowisku ! Kiedyś na murze teatru ktoś napisał sprayem - "PODSTAWOWYM WARUNKIEM DO ODBIORU SZTUKI JEST POSIADANIE MÓZGU" Szkoda, że zamalowano ten napis.

a

To nie tak... Teksty Schulza to naprawdę wielka proza. Ich wystawienie na scenie jest ogromnym wyzwaniem dla twórców teatru. Tym razem się nie udało... Przynajmniej ja mam duży niedosyt. Nie zapachniało cynamonem, nikt nie zestawił magicznego świata bławatnych kupców z tandetą NOWEGO ŚWIATA. Szkoda...

widz/ka

Dobrze, że chociaż próbujemy ! Ja bardzo lubię takie sztuki. Nie chodzę jednak do teatru z nastawieniem, że zobaczę coś, co wyobrażałam sobie czytając książkę. Ciekawi mnie natomiast jak wyobrażają sobie to inni i jak dało się to przełożyć na scenę. Oczywiście za każdym razem przedstawienie różni się od mojej wizji, ale nie znaczy to, że właśnie dlatego jest niedobre. Pozdrawiam!

aber

ojej... to wszystko chyba nie tak. TO nie jest hamburger, który smakuje lub nie. i nie jest TO gadget, który się podoba lub. i nie jest w końcu TO - urządzeniem, które mniej lub bardziej jest (bądź nie) przydatne. TO = Teatr. miejsce, świątynia do której się uczęszcza by przeżyć coś, czego nigdzie indziej nieprzeżyjemy. wspólny organizm tworzący ponad wymiarową przestrzeń złożoną z nassamych...z nas - widzów, nas - aktorów, nas - obrazów, nas - dźwięków. to suma nas wszystkich. dlatego nigdy nie będzie dwóch identycznych spektakli. bo nigdy więcej nie spotkamy się w tym samym czasie, składzie, atmosferze. teatr - to "narzędzie" dla uzyskania katharsis - duchowego oczyszczenia. teatr to świątynia w której i my stajemy się bogami w chwilach, w których pozwalamy się oderwać od tego, co zostawiliśmy na okres 2 godzin za murami...jeśli pozwolimy. jeśli -potrafimy i chcemy. i nie musimy wszystkiego rozumieć (bo skoro czasami nie potrafimy zrozumieć swoich najbliższych...). jedyne co powinniśmy -... to da się ponieść... zaufać... na godzinę, dwie...otworzyć w sobie te cząstki umysłu, do których dostępu bronimy wszystkim. nawet sobie samym. pani MO (Milicja Obywatelska ??)- zgodnie z trendem panującym w obecnych czasach - dala upust swojej otwartości, zimnej, bolesnej i brzydko "pachnącej". i nie chodzi o prawo do krytyki. nie. chodzi o brak pewnej zawodowej etyki... a zwłaszcza tego fragmentu, który mówi o uczciwości, rzetelności. jakoś dziwnie (prawie) identyczna wydaje się owa "recenzja" z recenzją pana Leszka karczewskiego sprzed ponad roku... trochę więcej indywidualizmu, o pani! :-) ze swojej strony dziękuję za wzruszenia, których doznałem uczestnicząc (a nie -oglądając) w "sklepach cynamonowych"... tak. myślę, że ten drobny dystans między "oglądać a uczestniczyć" jest dla pani MO dystansem nie do pokonania. przepraszam za uszczypliwość. jestem po prostu szczery.

uczestnicząca

Nie zapominaj, że bywają i świątynie bez boga...

Tym razem tak się nie stało, bo najwyższy nie tylko był obecny, ale i przemówił, a raczej zaśpiewał czy zagrał (i najmniej tu chodzi o grę aktorów). Co powiedział to już zostanie sekretem każdego z nas, podobnie zresztą jak to, czy wyjdziemy z teatru oczyszczeni, czy przeciwnie - upaćkani po łokcie. Mnie powiedział że jestem, istnieje, z emocjami, wzruszeniami do bólu, oczekiwaniem i spełnieniem. Pani Orłowskiej - co najwyżej, żeby zmieniła pracę, chociaż nie wiem... może cos jeszcze (taką przynajmniej mam nadzieje).

czempuryt

Mieć prawo do recenzowania to nie jest równoznaczne z byciem recenzentem. Podobna różnica jest między krytyką a krytykanctwem (dookreślanym jako próżne).Jeżeli recenzent wyraża swoje zdanie to powinien je poprzeć argumentami, analizą. Żeby być autorytetem nie wystarczy mieć własne zdanie. Czytając recenzje Pani Mileny mam wrażenie, że z muzykologią jest na ty, plastyka to chlebek powszedni a do porannej kawy czytuje Schulza. Tak jest z większością jej wypowiedzi, nawet tych pozytywnych. W takim razie proponuję jeszcze specjalizację medyczną. Będzie można postawić diagnozę widowni (kaszlu etc.).Litości, jak można z taką butą wypowiadać się o spektaklach i na szali stawiać takie banialuki jako argumenty. Proszę o odrobinę Rzetelności i rzeczowości.

Teatr Karola Wojtyły i Karol Wojtyła-Prezentacje
współfinansowane są przez
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Logo Kultura Dostępna Logo MKiDN
strona powitalna teatr dramaturgia felietony reżyseria musicale produkcje film Europa Schulz archiwum kontakt
mój kanał YouTube - zapraszam
przesuwaj animację w lewozatrzymaj animacjęprzesuwaj animację w prawo
 

     kom. 602 529 486     facebook

 Wyszukiwarka:

© 2001-2011 Andrzej Maria Marczewski. Wykonanie serwisu www.grupamak.pl

dodatkowe linki pozycjonujace, jeszcze jeden link, ostatni przykladowy link