Festiwal Bruno Schulza - Ireneusz B. Drewniuk

Kiedy w lutym 2001 roku światowe media obiegła wiadomość, że po wielu latach poszukiwań udało się wreszcie odnależć w Drohobyczu, rodzinnym mieście jednego z najciekawszych artystów XX wieku Brunona Schulza, jego wojenne malowidła, miasto znowu znalazło się w centrum światowej uwagi. Freski odnalazł 9 lutego, w willi Feliksa Landaua, niemiecki dokumentalista Benjamin Geissler, który przyjechał do Drohobycza ze swoją ekipą filmową szukać ich śladów, na podstawie relacji nielicznych ocalałych świadków tamtej epoki. Okazało się że Schulz namalował je w pomieszczeniu używanym dziś jako spiżarnia czy kuchenna komórka, zagraconym po sufit i zamalowywanym wielokrotnie. Dawniej był tam podobno pokój do zabaw dzieci Landaua.

16 lutego 2001 roku, grupa konserwatorów z Warszawy i Lwowa: Agnieszka Kijowska, Wojciech Chmurzyński i Borys Wożnicki, w towarzystwie władz Drohobycza, potwierdziła autentyczność fresków. "Rzeczpospolita" oraz TVN 24 były jednymi z pierwszych w Polsce mediów, które poinformowały o wydarzeniu, oraz relacjonowały na bieżąco ich późniejsze, wręcz sensacyjne losy. Pomoc przy utworzeniu w Drohobyczu Muzeum Schulza zadeklarowali z miejsca polscy konserwatorzy, oraz niemiecka Fundacja Kruppa, obiecująca wyasygnować fundusze na przesiedlenie obecnych mieszkańców willi Landaua, i stworzenie tam Międzynarodowego Domu Spotkań. Zainteresowanie tymi planami wyraził również, ówczesny minister kultury Ukrainy, wybitny aktor teatralny i filmowy Bohdan Stupka. Niestety, wspaniałe międzynarodowe plany pokrzyżowała wiadomość opublikowana 25 maja przez "Rzeczpospolitą", że trzej mężczyżni podający się za przedstawicieli Instytutu Yad Vashem dokonali kradzieży fresków w Drohobyczu i najprawdopodobniej wywieżli je z Ukrainy. 28 maja Instytut Yad Vashem poinformował "Rzeczpospolitą" że freski zostały ofiarowane Instytutowi, aktem darowizny przez obecnych mieszkańców willi Landaua, małżeństwo Kałużnych. Według rzeczniczki izraelskiego Instytutu, eksperci z Yad Vashem współpracowali z władzami miasta.Za hańbiącą grabież uznali wywiezienie fresków m.in. Jerzy Ficowski i Wiesław Budzyński. Jacek Lutomski 30 maja w "Rzeczpospolitej" stwierdził: "..już teraz można powiedzieć, że żle się stało. Freski Schulza to nie tylko "zwykłe" dzieła sztuki, to również dokument historii, przerażający dowód koszmaru czasów holocaustu. Największe wrażenie robią w miejscu, w którym powstały. Wyrwane z niego stają się tylko rysunkiem ,freskiem, obrazem. W willi Landaua były Świadectwem." Benjamin Geissler nakręcił swój dokumentalny film, poświęcony tym wydarzeniom, zatytułowany "Odnależć obrazy", i na zaproszenie krakowskiego Festiwalu Filmowego zaprezentował go szerszej publiczności, na specjalnym pokazie w Krakowie, w tym roku. Maciej Starczewski nakręcił znakomity "Raport: Bruno Schulz" dla TVN 24, emitowany wielokrotnie na antenie tej Telewizji.Wspólnie, Jan Bończa-Szabłowski z "Rzeczpospolitej, Agnieszka Kijowska, Andrzej Wiktor , Maciej Starczewski ,oraz Andrzej Maria Marczewski, reżyser, dramaturg i producent, przygotowali i zaprezentowali w Warszawie, Łodzi, Sejnach, Kazimierzu Dolnym i Sopocie, Wystawę fotograficzno- instalacyjną: "Drohobycz bez Schulza", której głównym sponsorem został Kredyt Bank, a patronem medialnym "Rzeczpospolita". Stowarzyszenie Studio Teatr Test z Warszawy wyprodukowało spektakl "Sklepy cynamonowe", którego premiera odbyła się na letnim Off Festiwalu w Kazimierzu Dolnym.

Te wszystkie działania przypominają nam o Bruno Schulzu, którego dzieło fascynuje od ponad półwiecza kolejne pokolenia młodych ludzi na całym świecie. Jerzy Ficowski, powojenny odkrywca Schulza i najwybitniejszy schulzolog wszechczasów, tak wspomina początki swojej fascynacji:" Przed sześćdziesięciu laty z zapartym tchem stanąłem po raz pierwszy w blasku Mitu nad Mitami, aby już na zawsze zostać jego glosatorem i wyznawcą. Przed wojną na naszym ciasnym poletku kulturalnym, oddalonym od uczęszczanych dróg Europy i odgrodzonym od świata, tutejsi znawcy pisanego słowa w większości dostrzegli Brunona Schulza i docenili go, bywało że entuzjastycznie. Ale było za mało czasu, aby mógł zaistnieć naprawdę. Syn kupieckiego rodu Żydów galicyjskich, jeden z największych w literaturze, wkrótce już miał zginąć w piekle Zagłady. Po wojnie nieobecność Schulza w polskim obiegu kulturowym i - co za tym idzie - na świecie była przez kilka pierwszych lat absolutna. Wraz z innymi wybitnymi przedstawicielami literatury został skazany wyrokiem stalinowskich kulturobójców na powtórną zagładę. Trzeba było zacząć od zadań elementarnych, choćby - na początek- takich nawet jak ustalenie daty urodzenia i daty śmierci pisarza, których wówczas nie znali najskrzętniejsi literaturoznawcy. Zająłem się tą rekonstrukcją w okresie, kiedy o publikacjach o Schulzu nie mogło być mowy. Kiedy przed pażdziernikową "odwilżą" 1956 roku cenzura złagodniała i niektóre socrealistyczne dogmaty przestawały obowiązywać, opublikowałem pierwszy tekst: "Przypomnienie Brunona Schulza", szkic niewolny jeszcze od błędów rzeczowych, ale przynoszący istotne informacje, ogłoszone w nim po raz pierwszy. W ciągu tych moich lat poświęconych Brunonowi Wielkiemu wyrosły zastępy znawców i interpretatorów jego twórczości. Już dokonali nie mało, dokonają jeszcze więcej -a może będzie im dana także możliwość lektury i analizy tych dzieł, które czekają jeszcze na odnalezienie? Może dostąpią nad nimi szansy nowych olśnień i zachwytów. Życzę im i Schulzowi, aby tak się stało." Jerzy Ficowski nie traci nadziei na odnalezienie rękopisu "Mesjasza", ostatniej wielkiej powieści Schulza, będącej kontynuacją "Sklepów cynamonowych", która w autorskich zamierzeniach i nadziejach aspirowała do rangi jego najważniejszego dzieła, do miana opus magnum. W1990 roku był już blisko rozwiązania tajemnicy zniknięcia dzieła. Z nader wiarygodnych relacji dowiedział się, że w jednym z sowieckich archiwów KGB wśród milionów dokumentów znajduje się pękaty pakiet zawierający rękopisy literackie Schulza z powieścią "Mesjasz" na czele, i że prócz tego manuskryptu są tam także inne utwory, a wśród nich, nigdy nie ogłoszone drukiem. Ponadto w archiwalnej "torbie", jak określił pakiet informator Ficowskiego, miały znajdować się jeszcze listy i różne dokumenty osobiste Schulza. Ktoś na własne oczy widział ową tekę-torbę i określił w przybliżeniu nie tylko jej zawartość, ale także historię. Osoba, której skonfiskowano te materiały, została aresztowana przez gestapo, a teka odebranych jej dokumentów znalazła się po wojnie w Niemczech w pogestapowskim archiwum, które przejęło i włączyło do swoich zasobów w 1947 roku, KGB. Informator Ficowskiego zmarł jednak dość szybko na raka i kontakt się urwał. "Mesjasz" czeka więc na swojego odkrywcę, który żyje przecież wśród nas. I odezwie się, jestem o tym przekonany. Myślę że nie dziwi już nikogo to bezustanne utrzymywanie się Bruna Schulza w pamięci. odbiorców Jego dzieła na całym świecie. I to autentyczne zainteresowanie się Nim, Jego Twórczością i Losem doprowadziło do stworzenia międzynarodowego, multimedialnego Festiwalu Bruno Schulza, w jego ukochanym, rodzinnym mieście Drohobyczu, w lipcu, w rocznicę Jego urodzin. Organizatorami Festiwalu są: ze strony polskiej, Stowarzyszenie Studio Teatr Test z Warszawy, ze strony ukraińskiej Polonistyczne Centrum Naukowo-Informacyjne Państwowego Pedagogicznego Uniwersytetu im. Iwana Franki w Drohobyczu, oraz słynny lwowski Teatr Voskresinnia Jarosława Fedoryszyna, na którego scenie odbędzie się we Lwowie replika Festiwalu. Ideą Festiwalu jest prezentacja najciekawszych, inspirowanych dziełem Schulza, realizacji teatralnych i filmowych, wystaw plastycznych i fotograficznych , spotkań literaturoznawców, krytyków i twórców działających w kręgu Schulza. Zapisy wideo spektakli, kopie filmów, nagrania spotkań, na stałe wzbogacą Muzeum Schulza rozpoczynające działalność jesienią tego roku w Drohobyczu, a więc przyczynią się do szerokiej popularyzacji jego dzieła na Ukrainie, ale również i w Polsce, prowadzone są bowiem rozmowy w Krakowie o stworzeniu polskiej repliki Festiwalu. Efektem wspólnych działań będzie również utworzenie pierwszej, polskiej strony internetowej Brunona Schulza. Pomysł Festiwalu zyskał akceptację samego Jerzego Ficowskiego, honorowego patrona Muzeum Schulza w Drohobyczu i Wystawy "Drohobycz bez Schulza", oraz krakowskiego profesora Jerzego Jarzębskiego, autora niezwykle ciekawej, ponad- biograficznej książki "Schulz" wydanej w serii "A to Polska właśnie", specjalizującego się na co dzień w twórczości Gombrowicza, Schulza i Lema. Festiwal wesprze też swoim rzadko dziś spotykanym, wielostronnym doświadczeniem, słynny już w Polsce i na świecie, człowiek-instytucja Krzysztof Miklaszewski, który jak nikt, przeszedł przez wszystkie kręgi wtajemniczenia w Schulza. Po rozprawie magisterskiej o Schulzu, u profesora Markiewicza, recenzował wszystkie ważne premiery Schulzowskie, by na koniec zagrać w "Umarłej klasie" Kantora i zrealizować filmowy tryptyk: "Ostatni z Schulzów", "Ulica Krokodyli nad Tamizą" i "Schulz w Krakowie". Na 1 Festiwalu odbędzie się też prapremiera najnowszej, polskiej sztuki o Schulzu. Po czysto biograficznych utworach Henryka Dederki "Bruno" (1987) i Krzysztofa Wójcickiego "Księga Bałwochwalcza" (1989), Andrzej Maria Marczewski napisał przenikliwy, metafizyczny tekst "Dedykacja", który mierzy się z fenomenem twórczości magicznego Twórcy, który, jak żyjący w tym samym czasie w Moskwie Michał Bułhakow ocierał się na co dzień o metafizykę, szukając swojej osobistej drogi poznania Absolutu. Wersja ukraińska tego dramatu zainauguruje działalność Alternatywnego Teatru "Noc Wielkiego Sezonu". Ukraińskimi współtwórcami tego, tworzonego dzisiaj w Drohobyczu, najciekawszego, międzynarodowego projektu multimedialnego, Festiwalu Bruno Schulza, są Wiera i Igor Meniokowie, kierujący Polonistycznym Centrum Naukowo-Informacyjnym, inicjatorzy powstania Muzeum Brunona Schulza w gmachu Uniwersytetu Pedagogicznego (dawnego gimnazjum im. Władysława Jagiełły) w sali, w której prowadził zajęcia Schulz. Muzeum, dzięki aktywnemu poparciu rektora Uniwersytetu, profesora Walerego Skotnego zostanie otwarte w rocznicę śmierci Brunona, w pełnej współpracy z profesorem Borysem Wożnickim, dyrektorem Lwowskiej Galerii Sztuki. Na naszych oczach rodzi się więc nowy, twórczy, międzynarodowy Festiwal, tworzony z ukraińskimi przyjaciółmi "w Sztuce", z potrzeby serca. Festiwal, który ma nie tylko pokazywać to, co już stworzono, ale i inspirować kolejnych artystów, którym Bruno Schulz ujawnił to, co przeczuwali, ale co muszą jeszcze nazwać po swojemu. Radę Programową Festiwalu tworzą: prof. Jerzy Jarzębski, Jan Bończa-Szabłowski, Wiera i Igor Meniokowie, Andrzej Maria Marczewski, Jarosław Fedoryszyn, Zenon Filipow i Krzysztof Miklaszewski. Czuwać nad nimi będzie sam Jerzy Ficowski. Czyż trzeba lepszej rekomendacji dla inspirujących działań sławiących w świecie imię i dzieło Brunona Wielkiego?


Ireneusz B. Drewniuk

Teatr Karola Wojtyły i Karol Wojtyła-Prezentacje
współfinansowane są przez
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Logo Kultura Dostępna Logo MKiDN
strona powitalna teatr dramaturgia felietony reżyseria musicale produkcje film Europa Schulz archiwum kontakt
mój kanał YouTube - zapraszam
przesuwaj animację w lewozatrzymaj animacjęprzesuwaj animację w prawo
 

     kom. 602 529 486     facebook

 Wyszukiwarka:

© 2001-2011 Andrzej Maria Marczewski. Wykonanie serwisu www.grupamak.pl

dodatkowe linki pozycjonujace, jeszcze jeden link, ostatni przykladowy link