Teatr Bruno Schulza - Andrzej Maria Marczewski

"Historia, jaką opisuje Schulz, jest w jakiejś mierze oparta na jego własnej historii - tyle że zmodyfikowanej, wzbogaconej o szereg fantastycznych przygód. Przygody jakie spotykają Józefa - porte-parole Brunona - nie są jednak dowolne. Wpisują się one w porządek mityczny, są wcieleniem pewnych wspólnych struktur fabularnych, które możemy zaobserwować w wielu różnych mitologiach. Historia Schulzowskich bohaterów jest więc historią mitologiczną, czyli historią człowieka w ogóle, opisem drogi, jaką przechodzi w swym życiu" ,napisał Jerzy Jarzębski w swojej fascynującej książce "Schulz". Sam Bruno natomiast w swoim autorskim expose o "Sklepach cynamonowych" dodał: "to, co zostało przedstawione w tej książce, to bynajmniej nie żadna kulturowo utwierdzona w dziejach, historycznie przypieczętowana mitologia. Elementy tego mitologicznego idiomu wypływają z owej mrocznej krainy wczesnych fantazji dziecięcych, przeczuć, lęków, antycypacji owego zarania życia, które stanowi właściwą kolebkę mitycznego myślenia." I w ten sposób wkraczamy w mityczno-magiczny wymiar Teatru Bruno Schulza. Teatru, czyli świata wykreowanego, powołanego do życia siłą schulzowskiej fantazji, przeczuć, niezwykle intensywnego, konkretnego, bogatego w nie tylko literackie odniesienia. Świata zawartego w genialnych rysunkach, oddających niezwykłe napięcie towarzyszące kolejnym spotkaniom, rozstaniom bohaterów, rysunkach ujawniających pragnienia i marzenia, nawet te najbardziej tajemnicze, lub wręcz oniryczne. Gombrowicz, Witkacy, Schulz, trzech gigantów polskiej literatury, dramatu, plastyki, tak różnych, a przecież tak bliskich sobie, zmieniło oblicze naszej Sztuki, wprowadzając do niej rys przekory, szaleństwa, niezgody na rzeczywistość zastaną, potrzeby odciśnięcia swojej prawdy i swoich emocji w materii tak przecież różnej, ale w sumie składającej się na obraz Teatru naszych czasów. I jeżeli dzisiaj chcemy zrozumieć te dziwne, poplątane, skomplikowane, ale jednak nasze czasy, sięgamy do świata przeczuć, przeświadczeń, a nawet min wykreowanych przez Artystów, którzy drogo zapłacili za wyprzedzenie swojej epoki. Zapłacili niezrozumieniem ich przesłania, wykpieniem formy, wyśmianiem głoszonych treści. A jednak pozostali wśród nas, z następnych pokoleń, przekraczając w swojej Sztuce wymiar uniwersalności. Mit początku narodzin, zarania wszelkiego życia, u Schulza jest jednym z najważniejszych mitów, choć też najbardziej mglistych ,otoczonych tajemnicą. Podobnie ukryty w niedostępnej przeszłości jest początek wszechświata i wszelkiego w ogóle istnienia. Pojawia się on u Schulza w formie biblijnej, jako chwila, w której Bóg-Demiurgos wypowiada pierwsze, sprawcze Słowo. U zarania czasu nie ma jeszcze podziałów, na Boga i jego Słowo, na Słowo, i to co z niego powstaje, czyli świat, na różnorodne rzeczy tego świata i wreszcie, na rzeczy i ich sens. Podziały następują póżniej: powstaje wskutek nich oszałamiająca różnorodność fizycznej rzeczywistości, a wraz z nią, różnorodność języka wraz z nieskończoną ilością słów, rozbijających Sens pierwotny na drobiny. W najważniejszej ze swych wypowiedzi programowych, krótkim eseju Mityzacja rzeczywistości , tak o tym pisze sam Schulz: "pierwotne słowo było majaczeniem, krążącym dookoła sensu światła, było wielką uniwersalną całością. Słowo w potocznym, dzisiejszym znaczeniu jest już tylko fragmentem, rudymentem jakiejś dawnej, wszechobejmującej, integralnej mitologii." Paweł Huelle w swojej słynnej "Gadziej ulicy" pyta wprost: "Czy Bruno Schulz wyprorokował obraz Polski po roku 1989 ? W świecie jego prozy pojawiały się wątki prorocze, ale były one zawsze podporządkowane prywatnym mitom autora. Taki charakter ma na przykład "Traktat o manekinach", czy przypowieść o Księdze, gdzie ojcowe przepowiednie i herezje zahaczają o podstawowe kwestie metafizyki /czym jest materia? Czy istnieje jakiś jeden, uniwersalny porządek?/ Czas w świecie Schulza nie jest linearny i płynie kapryśnymi meandrami, tworząc najdziwniejsze odnogi, zakola i zatoki. Stąd nie istnieje tu "przyszłość" w znaczeniu tego, co ma nadejść, podobnie jak ":przeszłość" nie oznacza wcale bezpowrotnie i jednorazowo zaistniałych faktów. Kiedy widzę neony i napisy zdobiące nasze ulice, przypominam sobie opis ulicy Krokodyli: "wielkie szyby wystawowe nosiły ukośne lub w półkolu biegnące napisy ze złoconych liter: CONFISERIE, MANICURE, KING OPF ENGLAND. Pseudoamerykanizm, zaszczepiony na starym, zmurszałym gruncie miasta, wystrzelił tu bujną, lecz pustą i bezbarwną wegetacją tandetnej, lichej pretensjonalności - ta rzeczywistość jest cienka jak papier i wszystkimi szparami zdradza swą imitatywność".

A przecież ulica Krokodyli w mitycznym mieście Schulza była odstępstwem od reguły, formą ulotną, kapryśną, niepoważną, gdzie "mechanizm ekonomiki" oraz "trzeżwe formy komercjonalizmu" stworzyły ową "pasożytniczą dzielnicę" jakby dla wypróbowania jej mieszkańców, zbadania ich zdolności do autoironii i parodii. W liście do Stanisława Ignacego Witkiewicza, Bruno Schulz zwierza się: "Nie wiem skąd w dzieciństwie dochodzimy do pewnych obrazów o rozstrzygającym dla nas znaczeniu. Grają one rolę tych nitek w roztworze, dokoła których krystalizuje się dla nas sens świata. Takie obrazy stanowią program, statuują żelazny kapitał ducha, dany nam bardzo wcześnie w formie przeczuć i na wpół świadomych doznań. Te wczesne obrazy wyznaczają artystom granice ich twórczości.

Sklepy cynamonowe ukazują rodowód duchowy aż do tej głębi, gdzie uchodzi on w mitologię, gdzie gubi się w mitologicznym majaczeniu. Zawsze czułem że korzenie indywidualnego ducha, dostatecznie daleko w głąb ścigane, gubią się w mitycznym jakimś mateczniku. To jest dno ostateczne, poza które niepodobna już wyjść"

Drogi, kochany Brunonie, to jest właśnie owo wyjście, które dla nas jest wejściem do Twojego fascynującego, niepowtarzalnego, osobistego TEATRU BRUNO SCHULZA.

I za to Cię wszyscy kochamy.


Andrzej Maria Marczewski

Nowe Mazowsze 2/2002

Teatr Karola Wojtyły i Karol Wojtyła-Prezentacje
współfinansowane są przez
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Logo Kultura Dostępna Logo MKiDN
strona powitalna teatr dramaturgia felietony reżyseria musicale produkcje film Europa Schulz archiwum kontakt
mój kanał YouTube - zapraszam
przesuwaj animację w lewozatrzymaj animacjęprzesuwaj animację w prawo
 

     kom. 602 529 486     facebook

 Wyszukiwarka:

© 2001-2011 Andrzej Maria Marczewski. Wykonanie serwisu www.grupamak.pl

dodatkowe linki pozycjonujace, jeszcze jeden link, ostatni przykladowy link